Jedną z najciekawszych walk sobotniej gali KSW 114 była 12. obrona pasa przez Salahdine’a Parnasse’a we wszystkich kategoriach wagowych. Starcie z Marcinem Heldem nie zapowiadało się na łatwe. Mieli stanąć naprzeciw siebie już w maju, ale kontuzja przesunęła walkę. Polak, numer 2 w wadze lekkiej, miał zapewnić ciekawe widowisko.
Już po pierwszej rundzie wiele było jasne. W stójce Parnasse wyraźnie przeważał, popisując się efektownym wysokim kopnięciem, które zmusiło rywala do cofnięcia się. Gdy Held sprowadzał walkę do parteru, również tam nie był w stanie zapanować nad Francuzem i sam przyjmował ciosy. Polak był wyraźnie osłabiony już pod koniec pierwszej rundy.
Po kolejnej próbie sprowadzenia do parteru, Parnasse przeszedł do ofensywy. Najpierw trafił rywala hakiem w głowę, potem powtórzył cios, a następnie zasypał Helda gradem uderzeń. Efekt: TKO i kolejne imponujące zwycięstwo Salahdine’a Parnasse’a, który pozostaje mistrzem KSW w wadze lekkiej. Finał był przewidywalny, ale wciąż robił wrażenie.
