Marek Bartl (16-15) kontra Tyrone Pfeifer (6-1)
Kat niemieckich rywali jest gotowy zdobyć kolejny skalp na terenie, który stopniowo staje się jego domem walki. Po raz siedemnasty pod żółto-czarną flagą Marek Bartl. Naprzeciw niego w klatce stanie zdeterminowany Tyrone Pfeifer. Do debiutu na arenie europejskiego giganta przystępuje jako mistrz Cage MMA.
Czech znany jest nie tylko z twardości w stójce, ale także z umiejętności na ziemi. Posiadacz brązowego pasa BJJ ma na koncie trzykrotnie więcej walk niż jego rywal. Ten w ciągu trzech lat zebrał siedem pojedynków. Żaden z przeciwników nie zakończył go przed czasem przez poddanie. Czy debiutant wytrzyma presję weterana organizacji?
Bartl może pochwalić się 88% skutecznością wygranych przed czasem, a fani dobrze wiedzą, jak rzadkie techniki potrafi wyciągnąć z repertuaru. Niemiec ostatnio zmusił do poddania Jozefa Wittnera. Nie ma problemu z kończeniem walk przed czasem, ale nie zaskoczy go też taniec na trzy rundy, z którym już dwukrotnie się mierzył.
Ruben Wolf (12-13) kontra Olutobi Kalejaiye (9-9)
Gdy do klatki wchodzą ciężkie wagi, opinie sędziów punktowych rzadko mają znaczenie. Szczególnie dotyczy to Rubena Wolfa. Zawodnik o pseudonimie Wiking kieruje się zasadą "skończ lub zostań skończony". Wszystkie 12 dotychczasowych zwycięstw świętował przed upływem 15 minut. Siedmiu rywali pokonał już w pierwszej rundzie.
Olutobi Kalejaiye zadebiutował zawodowo 7 marca 2009, więc w Hamburgu świętuje 17-lecie kariery. Najlepszym prezentem dla Holendra byłoby zwycięstwo po ponad czterech latach przerwy. Doświadczony 46-letni weteran zostanie trzecim najstarszym zawodnikiem, który kiedykolwiek walczył w OKTAGONie.
Drugiego z wymienionych można zaliczyć do grona czystych stójkowiczów. Ośmiu z dziewięciu rywali pokonał w pierwszej części walki. Statystyki pokazują, że im dłużej potrwa ten pojedynek, tym większe szanse na sukces ma Wolf. Niemiec według założeń na papierze może mieć przewagę także na ziemi. Szybkie zakończenie walki z obu stron jest bardzo prawdopodobne.
Raul Lemberanskij (8-0) kontra Ali Gunduz (6-0)
Raul Lemberanskij wybrał drogę błyskawicznego awansu. Choć wśród profesjonalistów zadebiutował w 2023 roku, obecnie zajmuje bardzo solidną 239. pozycję w światowym rankingu. Starcie dwóch niepokonanych zawodników stoczy z Alim Gunduzem. Kolejny niemiecki prospekt po udanej karierze amatorskiej dominował w organizacji GMC, gdzie zdobył tytuł mistrza.
Obaj zawodnicy mają zupełnie odmienne podejście do sztuki walki. Lemberanskij nie spieszy się, wybiera taktykę i cierpliwość, korzystając ze swoich atutów judo. Unika chaosu i wymian, w tych aspektach lepiej odnajduje się Gunduz. Autor trzech nokautów i dwóch poddań spróbuje wykorzystać także przewagę wzrostu – jest o osiem centymetrów wyższy.

Deniz Ilbay (8-3) kontra Adrian Hamerski (4-2)
El Pistolero po raz pierwszy musi zmierzyć się z dwoma kolejnymi porażkami. Dzięki bogatym podstawom bokserskim jego domeną jest przede wszystkim stójka, o czym przekonał się niejeden rywal. Trzech pogromców Deniza Ilbaya pokazało, że droga do jego pokonania prowadzi przez parter. Gdy przegrywał, rywale zawsze zmuszali go do poddania.
Będzie jednak niespodzianką, jeśli właśnie Adrian Hamerski rzuci go na głęboką wodę grapplingu. Tradycyjnie twardy Polak trzy z czterech zwycięstw odniósł przez nokaut. Dzięki nieortodoksyjnemu stylowi jest bardzo trudny do rozczytania. Choć ten pojedynek nie odbędzie się w najcięższej kategorii wagowej, kibicom na stadionie w Hamburgu nie zaleca się mrugać zbyt często.
Niemiecki zawodnik, niższy wzrostem, jest już przyzwyczajony do walki z wyższymi rywalami. Hamerski ma przewagę 14 centymetrów, co jest znaczącą różnicą. Radek Rousal mierzył się z jego kopnięciami średnio co dziesięć sekund. Co więcej, zaprezentował siedem różnych wariantów kopnięć.
Christian Eckerlin (17-8) kontra Matous Kohout (12-9)
Rok 2025 nie będzie Christian Eckerlin wspominał dobrze pod względem sportowym. Dwukrotnie wchodził do klatki i za każdym razem przegrywał. Po niepowodzeniach z Robertem Pukacem i Ivicą Truscekiem znów nie czeka go łatwe zadanie. Zmierzy się z Matousem Kohoutem.
Legenda niemieckiej sceny doskonale potrafi przenieść walkę na matę i tam mocno utrudnić życie rywalom. Przy nazwisku 39-letniego weterana widnieje osiem poddań. Jego mocną stroną jest technika Rear-Naked-Choke, którą pokonał już sześciu zawodników. Oprócz tego świetnie radzi sobie z presją.
Kohout ma przeszłość związaną z tajskim boksem i K1. Wykorzystuje te doświadczenia w MMA. W klinczu przy siatce spędził ponad 16 minut i obdarował rywali ponad 400 kopnięciami. Dobrze zaadaptował się do MMA. Z 30 prób obaleń aż 22 zakończyły się sukcesem. Jeszcze o jeden więcej skutecznie obronił. Solidna defensywa rzutów może zneutralizować główne atuty Eckerlina.
Igor Severino (9-1) kontra Khurshed Kakhorov (13-1)
Wenecja Północy może być świadkiem koronacji najmłodszego w historii męskiego mistrza OKTAGONu. Szansę na ten rekord ma w wieku 22 lat, 10 miesięcy i 14 dni Igor Severino. Ręka brazylijskiego talentu tylko raz nie powędrowała w górę. Jedyną porażkę z dziesięciu walk poniósł po pechowej dyskwalifikacji.
Kolejne czerwone pole chce dopisać do jego nazwiska Khurshed Kakhorov. Reprezentant Niemiec, pochodzący z Tadżykistanu, jest na fali pięciu kolejnych zwycięstw. Goryczy porażki nie zaznał od lutego 2022 roku. Najwyższe osiągnięcie zwycięzcy prestiżowej piramidy PFL w światowym rankingu to znakomite 53. miejsce.
Severino prawdopodobnie będzie dążył do przeniesienia walki na ziemię, gdzie pokonał czterech przeciwników – każdego inną techniką duszenia. Aż 89% jego pojedynków nie zakończyło się decyzją na punkty. Kakhorov słynie z ponadprzeciętnej siły ciosów jak na dywizję kogucią. Potrafi rozstrzygnąć walkę jednym precyzyjnym uderzeniem. Mimo to nie zwykł się spieszyć. Lubi stopniowo rozkładać rywali presją.

