Twoje ministerstwo zajmuje się zarówno młodzieżą, jak i sportem. Jak właściwie wygląda rola ministra sportu w kraju ogarniętym wojną?
Te dwa obszary są ze sobą bardzo powiązane. W dziedzinie sportu naszym głównym celem jest obecnie sport masowy - regeneracja, aktywność fizyczna na poziomie oddolnym. To niezwykle ważne, ponieważ Ukraińcy potrzebują tego źródła odporności, interwencji dla ich zdrowia.
Jest to również niezwykle ważne dla naszych weteranów. Jesteśmy bardzo aktywni w świadczeniu im usług poprzez programy sportów adaptacyjnych, współpracując z federacjami sportowymi, które stworzyły specjalne tory dla rannych weteranów, którzy są w trakcie rekonwalescencji i próbują wrócić do normalnego życia.
Jesteśmy też w trakcie szerszej reformy sportu - dając większą autonomię naszym związkom sportowym, pracując z nimi nad dobrym zarządzaniem i wdrażając europejski model sportu, który opiera się na systemie klubów sportowych jako organizacji pozarządowych. Nie chodzi tylko o sport czy zdrowie naszego narodu. Chodzi o społeczność i wartości dla naszych dzieci.
Czy w ogóle możliwe jest zapewnienie finansowania rozwoju sportu, gdy wszystkie zasoby są przekierowywane na obronność kraju?
To bardzo delikatna kwestia. Rosja nadal niszczy naszą infrastrukturę, a infrastruktura jest najdroższą częścią przygotowań sportowych. Nie możemy teraz budować nowych obiektów sportowych. Ponad 850 zostało już zniszczonych lub poważnie uszkodzonych. Z tego powodu wielu naszych sportowców przeprowadza główną część swoich treningów za granicą, zwłaszcza w sportach zimowych, ponieważ infrastruktura zimowa - na przykład lodowiska - jest niezwykle kosztowna w utrzymaniu.
Tej zimy, podczas tego, co nazwałbym rosyjskim terroryzmem energetycznym, kiedy nasze rodziny zamarzały w swoich mieszkaniach z powodu niedoborów energii elektrycznej, stanęliśmy przed bardzo podstawowym wyborem: czy dostarczamy energię elektryczną do aren łyżwiarskich i hokejowych, czy do budynków mieszkalnych, w których nasze rodziny próbują się ogrzać? To mówi wszystko.
A jednak kontynuujemy. Staramy się utrzymać wystarczający poziom środków na obozy treningowe naszych sportowców, na ich udział w zawodach międzynarodowych i na organizację zawodów krajowych. Kontynuujemy ten proces.
Jak wymagające jest dla ukraińskich sportowców przygotowanie do zawodów, gdy wielu z nich trenuje bez odpowiedniego zaplecza, bez swoich klubów, a czasem bez domu?
Taka jest nasza rzeczywistość. To nasza codzienna rutyna. Nawet żartujemy o tym między sobą, choć wszyscy jesteśmy wypaleni. Przeciętny Ukrainiec śpi może od czterech do sześciu godzin na dobę, bo wyją syreny, zdarzają się ataki dronów, musimy chodzić do schronów i słuchać wybuchów.
Bardzo trudno jest się skupić. Bardzo trudno jest myśleć o przygotowaniach sportowych. Ale taka jest nasza rzeczywistość i nadal działamy. Nadal walczymy.
Które kraje najbardziej pomagają Ukrainie w organizacji życia sportowego? Czy są jakieś przykłady współpracy, które chciałbyś podkreślić?
Mamy bardzo owocne kontakty z amerykańskimi organizacjami, które pomagają nam tworzyć kluby weteranów i kluby multisportowe dla dzieci - zarówno materialnie, jak i finansowo, a także pod względem metodologii, zapewniając szkolenia dla naszych trenerów i specjalistów. Ta współpraca układa się bardzo dobrze.
Pomogło nam wiele krajów: Francja, Czechy, Polska, Szwajcaria - i jestem pewien, że o niektórych zapominam, a nie chciałbym nikogo niesprawiedliwie pominąć. Wiem na przykład, że młodzieżowcy Szachtara Donieck spędzili czas w Pradze. Wiele krajów pomaga, a my jesteśmy wdzięczni.
Sport zawsze był potężnym narzędziem tzw. soft power, oddziaływania miękkiego. Czy aktywnie wykorzystujesz ukraińskich sportowców i ich historie do promowania sprawy Ukrainy na arenie międzynarodowej?
Tak, nasi sportowcy są naszymi najlepszymi ambasadorami. Wypowiedzi i działania ludzi takich jak Ołeksandr Usyk czy Elina Switolina są najlepszymi wizytówkami Ukrainy - najlepszymi przykładami tego, jak ukraińscy sportowcy, jako część ukraińskiego społeczeństwa, mogą przekazać światu wszystkie trudności związane z ich przygotowaniami i życiem.
Czy był taki moment podczas wojny, kiedy sport osobiście cię poruszył - wynik, gest lub historia, która przypomniała ci, dlaczego ta praca ma znaczenie?
Dla mnie osobiście, jako byłego sportowca, sport jest jedynym narzędziem, które pozwala mi utrzymać zdrowie psychiczne - a tym samym produktywność - na normalnym poziomie. Jeśli chodzi o naszych sportowców jako całość, Igrzyska Olimpijskie w Paryżu w 2024 roku były być może najjaśniejszym momentem tej wojny dla naszego narodu. Te wyniki podbudowały cały kraj.
Ale poza poziomem elitarnym, sport masowy jest fundamentem naszego narodu, naszej młodzieży, naszych dzieci. To pierwsze miejsce, w którym młodzi Ukraińcy spotykają się z pracą zespołową, ich pierwszym autorytetem poza rodziną - trenerem. To pierwsze doświadczenie wyznaczania celów i ich osiągania. To sprawia, że jest to niezwykle ważne.
Na koniec, jakie masz przesłanie dla fanów sportu na całym świecie, którzy śledzą ten konflikt z daleka i kibicują Ukrainie?
Moje przesłanie brzmi: wspierajcie Ukrainę. Bardzo doceniamy waszą postawę, wasze wsparcie, wasze zrozumienie. Pamiętam spotkanie z niemieckim ministrem sportu przed Euro 2024. Byli bardzo podekscytowani tym, co nadchodzi. A ja opowiedziałem mu o moich własnych emocjach przed Euro 2012, którego współgospodarzami były Ukraina i Polska - jak pełni jasnych oczekiwań co do przyszłości wszyscy wtedy byliśmy.
Ale wojna jest bliżej niż się wydaje. Nigdy nie wyobrażaliśmy sobie - nawet przez chwilę - że pewnego dnia obudzimy się na dźwięk eksplozji, złapiemy nasze dzieci i pobiegniemy do schronu przeciwbombowego. Wyglądało to jak coś z filmu. Nonsens. A jednak jesteśmy tutaj. Ukraina jest tylko kilka godzin lotu od ciebie. To nie jest daleko. Prosimy, zrozumcie nas, bądźcie z nami i nadal nas wspierajcie.
