Flashscore prezentuje najciekawsze momenty turnieju w codziennym cyklu skrótów z Mistrzostw Świata. Oto, co wydarzyło się 19. dnia po naszej krótkiej przerwie!
Najważniejsze wydarzenia
Największym wydarzeniem dnia był mecz na stadionie w Bostonie w poniedziałek, gdzie Paragwaj, który zajął trzecie miejsce w grupie D, wyeliminował Niemcy po serii rzutów karnych.
Po remisie 1:1, w którym przez większość spotkania drużyna z Ameryki Południowej była pod presją, Paragwajczycy zdołali doprowadzić do rzutów karnych po bardzo solidnej grze w defensywie. Wtedy emocje sięgnęły zenitu.

Po tym, jak Kai Havertz i Nick Woltemade nie wykorzystali swoich jedenastek, bo świetnie interweniował Orlando Gill, Paragwaj miał dwie szanse na zakończenie serii karnych. Jednak zarówno Antonio Sanabria, jak i Fabian Balbuena, wprowadzeni na boisko w 120. minucie specjalnie do wykonywania rzutów karnych, nie zdołali rozstrzygnąć losów meczu i potrzebna była dogrywka w serii jedenastek.
Jonathan Tah był następny i posłał piłkę wysoko nad poprzeczką, dając Jose Canalemu złotą szansę na zwycięstwo. Ten się nie pomylił, zapewniając jedną z największych sensacji w historii Mistrzostw Świata, tym bardziej że była to pierwsza w historii porażka Niemców w serii rzutów karnych na mundialu.
Paragwaj zmierzy się teraz ze Szwecją lub Francją o miejsce w ćwierćfinale.
Ostatni mecz dnia również rozstrzygnął się w rzutach karnych – Maroko okazało się lepsze od Holandii, wygrywając 3:2 po serii jedenastek po remisie 1:1.
Cody Gakpo otworzył wynik w emocjonalnych okolicznościach, zaledwie kilka dni po tym, jak wraz z partnerką poinformowali o śmierci nienarodzonego syna, zanim Issa Diop wyrównał dla Maroka głową w doliczonym czasie gry drugiej połowy.
O losach awansu decydowały więc rzuty karne, a Maroko przez 120 minut było stroną przeważającą. To właśnie Afrykanie okazali się lepsi. Dwukrotnie trafili w obramowanie bramki, a Holandia raz. W ostatniej kolejce Bono wyczuł intencje Crysencio Summerville’a, a Ismael Saibari zapewnił swojej drużynie awans do 1/8 finału, gdzie Maroko powalczy o kolejny udany mundial, trzy i pół roku po historycznym półfinale.

Wcześniej tego dnia gol w doliczonym czasie gry uratował Brazylię przed kompromitacją w starciu z Japonią, a Canarinhos zapewnili sobie awans do 1/8 finału po wygranej 2:1 w Houston.
Japonia szybko sprawiła niespodziankę, bo pięknym strzałem popisał się Kaishu Sano. Japończycy długo stawiali opór, ale Casemiro wyrównał w 56. minucie, a Gabriel Martinelli w końcówce odebrał Japonii marzenia.
Gol dnia
Najładniejszy gol dnia padł już na samym początku.
Sano przejął piłkę w środku pola, minął Casemiro i popędził pod pole karne, po czym uderzył obok interweniującego Alissona w długi róg.
Jego gol padł z niczego, ale dał drużynie nadzieję na sensację z Brazylią. Niestety, na nadziei się skończyło.
Zawodnik dnia
Mimo że Brazylia słynie z ofensywnych gwiazd, to właśnie jeden z jej obrońców zebrał największe pochwały po minimalnym zwycięstwie nad Japonią.
Gabriel zasłużył na ocenę 9,1 według systemu ocen Flashscore, głównie dzięki asyście przy golu Casemiro – kapitalnemu dośrodkowaniu na dalszy słupek, które idealnie znalazło pomocnika.
Gabriel był też pewnym punktem defensywy – wygrał siedem z dziesięciu pojedynków, zaliczył 130 celnych podań na 135 prób i nie przegrał żadnego pojedynku w defensywie.
Zdjęcie dnia
Na chwilę odchodzimy od przeglądu mediów społecznościowych, by pokazać to zdjęcie autorstwa Annegret Hilse.
Rayan świętuje z reprezentacją Brazylii w scenie niemal identycznej jak kultowe zdjęcie Pelego po triumfie na mundialu w 1970 roku.
Czy napastnik Bournemouth powtórzy ten wyczyn po 56 latach?

