Przejdź do głównej treści

Niedziela z Ekstraklasą: Wisła remisuje z Pogonią w Szczecinie, GKS rozbija Wisłę Płock

Zaktualizowany
Niedziela z Ekstraklasą:
Niedziela z Ekstraklasą:ČTK / imago sportfotodienst / Sebastian Sienkiewicz

W pierwszym niedzielnym meczu rozgrywanym w ramach piątej kolejki PKO BP Ekstraklasy Radomiak Radom po bezbarwnym spotkaniu zremisował bezbramkowo z Zagłębiem Lubin. W kolejnym starciu GKS Katowice rozbił Wisłę Płock aż 5:0, a na zakończenie dnia Pogoń Szczecin podzieliła się punktami z Wisłą Kraków.

Pogoń Szczecin - Wisła Kraków (2:2)

Pogoń i Wisła zagrały z sobą po raz pierwszy od pamiętnego finału Pucharu Polski na Stadionie Narodowym w maju 2024 roku. Po nieco dwóch latach ze składu tamtych drużyn niewiele zostało. Wśród "Portowców" tamtą porażkę (1:2) pamiętało pięciu graczy, z czego czterech zagrało teraz od pierwszej minuty. W Wiśle, tak jak wówczas, w podstawowym składzie wyszli Alan Uryga i Kacper Duda, a na ławce zasiadł Angel Rodado.

W Pogoni, w porównaniu z poprzednim meczem z Motorem, nastąpiły dwie zmiany w składzie. Borykający się z urazem Attila Szalai pozostał w rezerwie, zamiast na środku obrony zadebiutował Belg Lukas Willen. Ponadto w ataku wyszedł Jean-Pierre Nsame, ale trener Oscar Garcia dość szybko przekonał się, że nie był to dobry pomysł, bo Kameruńczyk jest bez formy.

Z kolei Mariusz Jop po przegranej w Zabrzu dokonał aż czterech zmian w podstawowej jedenastce.

Mecz rozpoczął się doskonale dla gospodarzy. Już w 3. minucie Maciej Wojciechowski wypatrzył wbiegającego z prawej strony w pole karne Musę Juwarę, któremu wyłożył piłkę, a Gambijczyk pewnie zdobył prowadzenie.

Tyle że za jego sprawą to prowadzenie Pogoń także straciła. W 20. minucie z dystansu uderzał Marko Bozić. Juwara chciał zablokować uderzenie, ale piłka po odbiciu się od jego nogi kompletnie zmyliła Valentina Cojocaru.

Cztery minuty później gospodarze ponownie prowadzili. Po rzucie rożnym piłka dotarła do będącego dwa metry od bramki Linusa Wahlqvista i kapitan Pogoni wepchnął ją do siatki.

Także z tego prowadzenia miejscowi nie cieszyli się zbyt długo. W 33. minucie doszło do zamieszania pod bramką Cojocaru, dwóch obrońców Pogoni padło na ziemię, a najlepiej w tej sytuacji znalazł się Elie Youan i wyrównał na 2:2.

Gdy wydawało się, że mecz będzie obfitował w bramki, w drugiej części nie padła już żadna. Choć dla Pogoni powinien przynajmniej jedną zdobyć Nsame. O ile jego uderzenie w 49. minucie świetnie wybronił Marcel Łubik, to w 55. po błędzie bramkarza i obrońców Wisły dostał prezent, mając przed sobą pustą bramkę, ale nawet nie zdołał oddać strzału.

Momentum
MomentumFlashscore

Im bliżej było końca meczu, tym bardziej dominowali goście. W 77 minucie Cojocaru świetną paradą uratował swój zespół, parując nad poprzeczkę uderzenie Jamesa Igbekemy. Natomiast na minutę przed końcem regulaminowego czasu strzał Marko Bozicia spoza pola karnego trafił w słupek.

GKS Katowice - Wisła Płock (5:0)

Początek spotkania należał do Wisły Płock. Goście częściej utrzymywali się przy piłce i próbowali narzucić swoje warunki, podczas gdy GKS był nieco wycofany i czekał na swoją okazję. Taki obraz meczu utrzymywał się przez pierwszy kwadrans, ale wystarczyła jedna skuteczna akcja gospodarzy, aby wszystko się zmieniło.

W 16. minucie GKS przeprowadził kombinacyjną akcję, po której Borja Galan dograł do Emana Markovicia. Ten przymierzył znakomicie i dał katowiczanom prowadzenie. Gol wyraźnie podciął skrzydła Wiśle, która po niezłym początku zaczęła mieć problemy ze skonstruowaniem groźnego ataku. Gospodarze z kolei nabrali pewności siebie i coraz odważniej ruszali do przodu.

W 31. minucie Ilja Szkurin znalazł się sam na sam z Rafałem Leszczyńskim, a bramkarz Wisły ratował się faulem. Sędzia wskazał na jedenasty metr, a Arkadiusz Jędrych pewnym uderzeniem w lewy róg podwyższył prowadzenie GKS-u.

Jeszcze przed przerwą mogło być 3:0. Marković minął bramkarza i uderzył niemal do pustej bramki, ale wracający obrońca Wisły zdążył zatrzymać piłkę tuż przed linią. Gospodarze schodzili więc do szatni z dwubramkową przewagą.

Po zmianie stron GKS nie zamierzał zwalniać. Już w 48. minucie Szkurin ponownie stanął oko w oko z Leszczyńskim, ale tym razem górą był bramkarz. Chwilę później po kolejnej stracie płocczan szczęścia próbował Bartosz Nowak, jednak jego uderzenie zostało zablokowane.

Wisła odpowiedziała jedną ze swoich najlepszych okazji w meczu. W 53. minucie Said Hamulić znalazł się sam na sam z bramkarzem i zdołał posłać piłkę obok niego, ale kapitalną interwencją popisał się wracający Mateusz Kowalczyk, który wybił futbolówkę sprzed linii bramkowej. Niewykorzystana szansa zemściła się na gościach. W 73. minucie Nowak dośrodkował z rzutu rożnego, a Pau Resta wygrał pojedynek w powietrzu i głową zdobył trzecią bramkę. W tym momencie losy spotkania były już praktycznie rozstrzygnięte.

Katowiczanie nie zamierzali jednak na tym poprzestawać. Osiem minut później Nowak zanotował kolejną asystę, tym razem uruchamiając Szkurina, który spokojnie wykorzystał swoją okazję i podwyższył na 4:0. GKS dobił kompletnie rozbitą Wisłę już w doliczonym czasie gry. Po raz trzeci w roli asystenta wystąpił Nowak, a jego podanie wykorzystał Jakub Kokosiński, który z bliska ustalił wynik na 5:0. Katowiczanie po przeciętnym początku całkowicie zdominowali dalszą część spotkania i odnieśli drugie, a zarazem zdecydowanie najbardziej efektowne zwycięstwo w tym sezonie.

Statystyki meczu
Statystyki meczuFlashscore

Radomiak Radom - Zagłębie Lubin (0:0)

Pierwsze minuty nie przyniosły zbyt wielu emocji, choć już w 7. minucie czujność Zlatana Alomerovicia sprawdził Luquinhas. Jego uderzenie było pierwszym celnym strzałem w spotkaniu, ale nie sprawiło większych problemów bramkarzowi Zagłębia.

Miedziowi początkowo skupiali się przede wszystkim na spokojnym budowaniu akcji, a na swoją odpowiedź kazali czekać nieco ponad kwadrans. W 16. minucie z dystansu uderzył Damian Dąbrowski i tym razem bramkarz miał zdecydowanie więcej pracy. Filip Majchrowicz efektowną interwencją przeniósł piłkę nad poprzeczką.

Niestety były to tylko pojedyncze przebłyski w bardzo przeciętnej pierwszej połowie. Oba zespoły popełniały sporo prostych błędów, a gra toczyła się głównie w środkowej części boiska. Brakowało tempa, dokładności i przede wszystkim sytuacji podbramkowych, dlatego bezbramkowy wynik do przerwy dobrze oddawał przebieg spotkania.

Po zmianie stron piłkarze próbowali nieco podkręcić tempo. Swoich szans szukali między innymi po stałych fragmentach gry, ale zarówno obrońcy, jak i bramkarze zachowywali koncentrację przy kolejnych dośrodkowaniach i strzałach.

Najlepsza okazja w drugiej połowie nadeszła w 56. minucie. Marcel Reguła znalazł się w bardzo dobrej pozycji i miał szansę otworzyć wynik, ale uderzył prosto w Majchrowicza, który nie dał się zaskoczyć.

W kolejnych minutach obu drużynom nie można było odmówić zaangażowania, ale niewiele z niego wynikało. Sporo było walki, zdecydowanie mniej jakości w ofensywie, a klarownych sytuacji brakowało aż do ostatniego gwizdka. Ostatecznie żadna ze stron nie zdołała przechylić szali na swoją korzyść i spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem.

Statystyki meczu
Statystyki meczuFlashscore
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen