We wtorek późnym wieczorem Hubert Hurkacz (75. ATP) przekazał informację o zakończeniu współpracy z trenerem Nicolasem Massu. Chilijczyk prowadził wrocławskiego tenisistę od 29 listopada 2024 roku.
"Jestem bardzo wdzięczny Nico za zaangażowanie, ciężką pracę i czas, który poświęcił mi w najtrudniejszym okresie mojej kariery. Wspólnie podjęliśmy decyzję o zakończeniu współpracy i kontynuowaniu dalszej drogi niezależnie od siebie. Dziękuję raz jeszcze za wszystko!" - napisał Hurkacz na Instagramie.
Moment ogłoszenia decyzji nie jest przypadkowy. Jeden z najlepszych polskich uczestników touru ATP ma za sobą wyjątkowo niekorzystną serię siedmiu porażek z rzędu. Od styczniowego Australian Open w żadnym turnieju nie przeszedł pierwszego przeciwnika.
Wcześniej uraz wyeliminował go z gry na ponad pół roku, musiał m.in. przejść operację artroskopii kolana. W efekcie, wcześniej rozegrał z chilijskim trenerem niewiele ponad połowę sezonu.
Były w tym okresie momenty bardzo obiecujące, jak półfinał w Rotterdamie, ćwierćfinał w Rzymie czy wielki finał w Genewie – za każdym razem trafiał na rywala z topu (odpowiednio Alcaraz, Paul i Djoković) i nie zbliżył się już do tytułu w innych turniejach.
Po powrocie do zdrowia rok 2026 zaczął się dla Hurkacza efektownie, od bardzo okazałych występów w United Cup - właśnie zdjęcie z tego sukcesu ilustruje podsumowanie współpracy we wpisie Polaka. Jednak później było już tylko gorzej, a marzec to prawdziwe rozczarowanie. Nawet próba powrotu do imprezy rangi challenger skończyła się eliminacją w pierwszym meczu.
Przed współpracą z Massu Hurkacz przez pięć lat współpracował z Craigiem Boyntonem, z którym rozstał się latem 2024 roku. W tym okresie osiągnął najlepszy dotąd wynik w karierze, wchodząc na 6. miejsce w rankingu ATP. Doszedł do półfinału Wimbledonu (2021) i ćwierćfinału Australian Open (2024). Triumfował w sumie w ośmiu turniejach ATP, od Winston-Salem w 2019 do Estoril w 2024.

