"Był niesamowity podczas tych igrzysk olimpijskich. Teraz jest wszechstronnym narciarzem. Wcześniej był dobrym sprinterem, dobrym w biegu ze startu wspólnego, ale nie tak dobrym w pozostałych konkurencjach" – powiedział dziennikarzom utytułowany biathlonista.
Klaebo "z pewnością zasługuje na takie wyróżnienie" – dodał Bjoerndalen, który został wyprzedzony w klasyfikacji medalowej zimowych igrzysk przez swojego rodaka, przez – jak go określił – "młodego chłopaka", który może jeszcze zdobyć dwa kolejne złote medale podczas ZIO we Włoszech.
Z ośmioma złotymi krążkami, zdobytych w sześciu edycjach igrzysk w latach 1994–2014, 52-letni Bjoerndalen dzielił rekord tytułów na zimowych igrzyskach z innymi reprezentantami Norwegii, biegaczką narciarską Marit Bjoergen i gwiazdorem tego sportu Bjoernem Daehlie, zanim Klaebo wyprzedził ich wszystkich w tegorocznych igrzyskach.
"To już inna epoka. Obecnie jest znacznie więcej zawodów, sześć lub siedem wyścigów (sześć w narciarstwie biegowym). Kiedy zaczynałem w 1993 roku, mieliśmy trzy okazje (w biathlonie podczas igrzysk w Lillehammer w 1994 roku)" – wyjaśnił Norweg, który wygrał cztery konkurencje biathlonowe w programie igrzysk olimpijskich w Salt Lake City w 2002 roku.
"W każdym razie zdobycie dziewięciu złotych medali na igrzyskach olimpijskich jest trudne. Klaebo pokazał się z najlepszej strony" – podsumował.
W niedzielę w Tesero norweski biegacz triumfował z kolegami w sztafecie 4x7,5 km.
"To po prostu coś, z czego jestem naprawdę dumny, to pewne. Możliwość osiągnięcia tego również z drużyną ma duże znaczenie. Trudno znaleźć odpowiednie słowa, ponieważ jeszcze do mnie to nie dotarło" – przyznał 29-letni narciarz z Oslo.
