1. FC Magdeburg właśnie wydostał się ze strefy spadkowej w 2. Bundeslidze, wygrywając czwarty mecz od końca listopada. Tak się składa, że właśnie wtedy wrócił do gry po rekonwalescencji Mateusz Żukowski, który błyskawicznie stał się najlepszym strzelcem niemieckiej drużyny.
Co prawda debiut wypadł nie najlepiej, ale w kolejnych meczach widać było, jak wiele wnosi do drużyny. W ostatnich sześciu meczach Żukowski zdobył cztery gole i dołożył asystę, a dziś zaliczył bramkę nr 5. Miał na nią szansę już po 30 sekundach meczu, gdy doskonale wyszedł do prostopadłej piłki, za to jego strzał zatrzymał Ron-Thorben Hoffmann.
Polak doczekał się trafienia po 40 minutach na boisku, gdy Baris Atik posłał rogala z 20 metrów, Hoffmann próbował wybić na bok, ale właśnie tam ustawiony był Żukowski. Mimo krycia Polak instynktownie dołożył nogę i dobił piłkę do siatki.
W trakcie meczu Mateusz Żukowski mógł poprawić swój dorobek asystą tuż po rozpoczęciu drugiej połowy (strzał zablokowany w ostatniej chwili), a w 74. minucie powinien był mieć drugiego gola na koncie, gdy Hofmann zatrzymał go na bliższym słupku. Łącznie oddał trzy strzały celne, a pięć w ogóle – najwięcej ze wszystkich zawodników na boisku.
Dla 24-latka znanego w Polsce głównie ze Śląska Wrocław sezon 2025/26 już stał się najlepszy w karierze. Nigdy nie zdobył pięciu goli w jednej kampanii, a do tego potrzebował na to tylko sześciu występów. Oczywiście dopiero niedawno został przestawiony na środek napadu, ale z szukania drogi do bramki (zwykle nieskutecznie) znany był już wcześniej.

