GKS Tychy wygrywa pierwszy mecz od sierpnia
Pogoń Siedlce miała teoretycznie najprostsze zadanie – pokonać najgorszą drużynę ligi, która nie wygrała żadnego z ostatnich 21 meczów. To dałoby bezpieczny dystans do strefy spadkowej, a GKS-owi Tychy robiłoby pewnie małą różnicę, i tak czeka ich niemal gwarantowany spadek. Tyle że Siedlczanie prawie nie tworzyli okazji i dopiero tuż przed przerwą Flis był bliski gola, gdyby po obrocie do przypadkowej piłki nie posłał jej nad bramką.
Po zmianie stron Mądrzyk zdołał zatrzymać Podlińskiego, a jedyna bramka padła na kwadrans przed końcem. Wrzutka Kądziora z wolnego skończyła się za krótkim wybiciem i 17-letni Tymoetusz Ryguła posłał piłkę między nogami do siatki. Tyszanie mogli podbić wynik w końcówce, lecz zmarnowali dwie dobre okazje.

Wisła znów zatrzymana, ale nie pokonana
W drugim meczu niedzieli Polonia Bytom szukała pierwszej wygranej w tym roku i była jej całkiem blisko. Na swoim stadionie objęła prowadzenie w godzinę, by stracić je w kilka minut. Ten mecz opisywaliśmy dla Was szczegółowo w osobnym tekście, gdzie znajdziecie też powtórkę pięknego gola Bozicia.
Remis 1:1 nie krzywdzi żadnej ze stron – Bytomianie mają sporo pozytywów (i są o 15 pkt nad strefą spadkową), a Krakowianie utrzymali siedem punktów buforu nad rozpędzonym Śląskiem Wrocław. Nawet jeśli dalej będą gubić punkty, awans wydaje się niezagrożony – trzeci Chrobry traci 12 pkt.
Znicz coraz bliżej pożegnania
Po wygranej Górnika Łęczna presja na zawodnikach Znicza Pruszków była wysoka. Utrzymanie w lidze jest coraz bardziej odległe, a w niedzielę oddaliło się dodatkowo po raptem 11 minutach. Wtedy kompletny chaos w środku boiska wypuścił Kamila Antonika samego na bramkę i zmieścił piłkę nad ramieniem interweniującego Misztala.
Fatalna strata na własnej połowie przypieczętowała porażkę już po przerwie. Daniel Stanclik dopadł do piłki i – widząc wysuniętego bramkarza – z kilkudziesięciu metrów posłał piłkę do odsłoniętej bramki. Co prawda Radosław Majewski zdołał jeszcze zapewnić kontakt w 71. minucie, ale wkrótce szanse na powrót przekreśliła czerwona kartka Ochronczuka.
Znicz przegrywa 1:2 i pozostaje przedostatni, tracąc sześć punktów do bezpiecznej obecnie Stali Mielec. Dla gości 43 punkty to awans powrotny do strefy barażowej, która jest dziś wyjątkowo ciasna. Od trzeciego do dziewiątego miejsca wszystkie kluby dzielą tylko cztery punkty.

