Pogoń Grodzisk Mazowiecki - Stal Mielec (na żywo od 19:30)
Chrobry Głogów - Ruch Chorzów (1:1)
Rozgrywany w niezłym tempie mecz w Głogowie nie mógł doczekać się jakościowego wykończenia przez pół godziny. Gdy jednak 30. minuta wybiła, Michał Kozajda zszedł z prawej w pole karne i uderzył pod bliski słupek. Bartłomiej Gradecki obronił pierwszą próbę, ale atakujący doskoczył do drugiej i dał prowadzenie. To była najlepsza okazja pierwszej połowy i jedyny w niej gol.
Gospodarze próbowali podwoić prowadzenie po wznowieniu gry, jednak bez skutku. Za to koszmarne skutki przyniósł błąd obrońcy z 60. minuty, gdy wycofanie do bramkarza przejął Szwedzik i jednym kontaktem minął golkipera, pakując piłkę do siatki na 1:1.
Miejscowi kibice znów wyskoczyli do góry w 65. minucie, ponieważ główka po rzucie rożnym wpakowała piłkę do siatki. Radość przerwała jednak decyzja sędziego – dopatrzył się faulu w ataku. To mogło być bardzo kosztowne, ponieważ w 70. minucie Szwedzik obił słupek, a dobitkę obronił Arendt. Ruch nacierał po zwycięstwo do końca doliczonych ośmiu minut, ale nie udało się wyrwać kompletu punktów. To oznacza utrzymanie podium przez gospodarzy.

Puszcza Niepołomice - Polonia Warszawa (2:1)
W bardzo wyrównanej pierwszej połowie górą była Polonia Warszawa za sprawą Łukasza Zjawińskiego. Najlepszy strzelec stołecznej drużyny świętował trzeci z rzędu mecz z golem po trafieniu z rzutu karnego, na co Żubry nie były w stanie odpowiedzieć.
Za to po przerwie Puszcza uderzyła swoją największą bronią – po wrzucie z autu. Hajda wprowadził piłkę do gry, a gdy Adrian Piekarski nie zdołał dobrze strzelić głową, piłka wróciła mu pod nogę. Nie myśląc długo z trudnej pozycji strzelił i zapewnił wyrównanie.
Stałe fragmenty Puszczy pozostają zabójcze i goście przekonali się o tym w 79. minucie. Wtedy rzut rożny bity górą skończył się przedłużeniem Śmiglewskiego na drugi słupek, gdzie niekryty Jakub Stec uderzył mocno w środek, a piłka przeszła poza zasięgiem próbującego się ratować bramkarza. Emocje w końcówce zapewniła czerwona kartka Korczakowskiego, która została jednak anulowana po interwencji VAR. Walka trwała przez sześć doliczonych minut, ale już bez efektu.

Stal Rzeszów - Odra Opole (0:1)
Przy Hetmańskiej miało dziś być święto: Marek Zub prowadził Stal po raz setny i klub ze stolicy Podkarpacia liczył na utrzymanie się w walce o baraże. Ostatecznie jednak aż 14 strzałów z pierwszej połowy nic nie dało, a w drugiej to goście otworzyli wynik, od własnej bramki do bramki gości docierając w kilka kontaktów. Trafienie Michała Feliksa precyzyjnym strzałem po ziemi było pierwszym i ostatnim w meczu, co pozwala Odrze odetchnąć 11 punktów nad strefą spadkową.

Wisła Kraków - Górnik Łęczna (3:2)
Przy Reymonta pojawiły się przed południem prawie 24 tysiące widzów, oczekując drugiego wiosennego zwycięstwa u siebie. Cel został zrealizowany - zresztą dokładnie takim samym wynikiem jak w starciu z Miedzią - ale Górnik Łęczna okazał się bardzo wymagającym rywalem. Dwukrotnie goście obejmowali prowadzenie, choć w całym meczu oddali tylko trzy celne uderzenia. Wisła zdołała zdobyć przewagę 3:2 jeszcze przed przerwą i utrzymała je do końca. Ten mecz obszernie podsumowaliśmy dla Was tutaj.

