GSK Jastrzębie-Zdrój jeszcze nie tak dawno grał na zapleczu Ekstraklasy, w historii ma występy w najwyższej lidze i półfinał Pucharu Polski. Ale dziś nie ma na bieżące potrzeby. Przyczyny znają pewnie nawet ci, którzy piłką się nie interesują: fatalny staj Jastrzębskiej Spółki Węglowej oznacza, że nie ma pieniędzy na sponsorowanie sportu.
Niedawno kluczowy sponsor ogłosił wycofanie się z siatkówki i hokeja. Z piłką rozstał się znacznie wcześniej, bo na początku 2025 roku. Od tego czasu GKS funkcjonuje non stop w trybie awaryjnym, usiłując przetrwać na piłkarskiej mapie Polski. Były już znaczące zaległości w wypłatach w sezonie 2024/25, ale udało się wywalczyć utrzymanie.
W tym sezonie Jastrzębianie nie mają co myśleć o przetrwaniu w Betclic 2. Lidze – zajmują ostatnie miejsce i jako jedyny zespół nie wygrali jeszcze z nikim. Z siedmiu remisów udało się zgromadzić tylko sześć punktów, jeden został odjęty z powodu problemów finansowych.

Nie pomogła nawet dotacja celowa miasta w wysokości miliona złotych, ponieważ poszła w dużej mierze na pokrycie już powstałych zaległości. W połowie marca Tadeusz Danisz (TVP Katowice) poinformował, że klub nie będzie miał środków dla piłkarzy na dokończenie sezonu – za kwiecień i maj. Tymczasem GKS to nie tylko pierwsza drużyna, ale też akademia wprowadzająca dzieci do piłki nożnej.
Z końcem lutego prezes Marta Goik zrezygnowała z funkcji, w połowie marca rozpoczęła się publiczna zbiórka z celem wyznaczonym na poziomie 300 tysięcy złotych. Do dziś udało się zebrać prawie 17 tysięcy.
Teraz – również wg doniesień TVP – drużyna może wycofać się z rozgrywek na 10 kolejek przed planowanym końcem sezonu. To miałoby uchronić GKS Jastrzębie przed generowaniem kolejnych zaległości, a dla ligowych rywali oznaczałoby walkowery z automatu i o jeden mecz do rozegrania mniej. Pierwsza decyzja już jest: Chojniczanka potwierdziła, że GKS nie przyjedzie rozegrać najbliższego meczu (28 marca).

