Bayern – Augsburg 1:2
Przez długi czas wydawało się, że to będzie rutyna. Bayern nie zachwycał, ale zmierzał po trzy punkty. Jednak Augsburg nie poddał się, w końcówce odwrócił losy meczu i sprawił, że monachijski kolos poniósł pierwszą porażkę w Bundeslidze w tym sezonie. Dla Bayernu to nietypowa sytuacja w rozgrywkach krajowych – ostatni raz schodził z boiska pokonany 8 marca 2025 roku.
"Gratuluję rywalowi. Zdobył trzy punkty, my nie" - powiedział po meczu trener Kompany w rozmowie ze stacją Sky. Częściowo tłumaczył porażkę napiętym terminarzem. "Jesteśmy w fazie, gdy gramy pięć spotkań w ciągu trzynastu dni. Doświadczenie podpowiada, że jeśli coś takiego ma się wydarzyć, to właśnie w takim okresie" - wyliczał Belg.
Kimmich, który wciąż wraca do formy po kontuzji kostki, szukał przyczyn głębiej. "Musimy to w pełni zaakceptować, nie było to niezasłużone. To nie znaczy, że Augsburg nas zdominował, ale może trochę zabrakło nam głodu" - zastanawiał się reprezentant Niemiec. "Nie byliśmy wystarczająco wypoczęci, a rywal w końcówce był po prostu bardziej zdeterminowany, dlatego przegraliśmy".
Sama porażka, jak przyznał Kimmich, jest "ludzka", ale przeszkadzała mu gra zespołu. "To nie był poziom, który chcemy prezentować" - dodał krytycznie.
Słowo "głód" jednak nie pozostawiło trenera Kompany'ego obojętnym. Z tą częścią analizy swojego zawodnika się nie zgodził. "Nie powiedziałbym, że zabrakło głodu. U nas on zawsze jest. Czasem brakuje natomiast odpowiedniego poziomu gry" - poprawił Kimmicha belgijski szkoleniowiec.
Jednocześnie przestrzegł przed lekceważeniem przeciwnika. "Bundesliga nie jest łatwa, choć czasem może się tak wydawać. Nie powinniśmy umniejszać Augsburgowi. Zagrał dobrze i należy mu się szacunek" - podkreślił.

Bayern musi teraz szybko się przełączyć. Już w środę Bawarczyków czeka mecz z PSV Eindhoven na stadionie w Lidze Mistrzów, a w weekend wyjazd do Hamburga. "Kluczowe będzie, jak zareagujemy" - podsumował Kimmich, który wierzy, że jego kostka wkrótce będzie w pełni sprawna.
