Mönchengladbach – Frankfurt 4:6
27 września / Bundesliga
Najwięcej powodów do radości z goli przyniosło wrześniowe spotkanie na stadionie Borussia-Park, gdzie w każdej połowie padło po pięć bramek. Kibice Monchengladbach długo nie mieli powodów do zadowolenia, bo po pierwszej połowie ich drużyna przegrywała 0:5, a tuż po przerwie strata powiększyła się jeszcze o jedno trafienie.
Sytuacja Frankfurtu zaczęła się zmieniać dopiero od 72. minuty, gdy Borussia stopniowo zaczęła poprawiać upokarzający wynik. Gospodarze zdobyli ostatecznie cztery bramki, które nie dały im punktów, ale dzięki nim to spotkanie zostało najbardziej bramkowym meczem Bundesligi.
Fulham – Manchester City 4:5
2 grudnia / Premier League
Choć w grudniu w najwyższej klasie rozgrywkowej Anglii doszło do ośmiobramkowego widowiska pomiędzy United a Bournemouth na stadionie Old Trafford, to jednak najwięcej goli w tej lidze w ciągu roku padło w meczu drużyny z niebieskiej części Manchesteru.
Już po 17 minutach na Craven Cottage było jasne, że kibice są świadkami historycznego wydarzenia – wynik otworzył Erling Haaland i stał się najszybszym piłkarzem w historii Premier League, który osiągnął granicę 100 goli. Norweg potrzebował do tego 111 meczów.
Wyczyn napastnika Citizens został podkreślony efektownym widowiskiem. Ostatecznie o wyniku przesądził samobójczy gol Fulham z 54. minuty, kiedy Sander Berge przypadkowo podwyższył na 1:5. Jego drużyna się nie poddała i choć trafienie Iwobiego oraz dwa gole Chukwueze nie zmieniły zwycięzcy, kibice mogli oglądać wyjątkowe widowisko.
Toulouse – PSG 3:6
30 sierpnia / Ligue 1
Oprócz Premier League, dziewięciobramkowym koncertem może pochwalić się także francuska Ligue 1, jednak w przeciwieństwie do angielskiego starcia, tutaj o zwycięstwie zdecydowało trafienie już w 31. minucie meczu. Na listę strzelców wpisał się Ousmane Dembele, który z rzutu karnego podwyższył na 4:0 dla Paryżan.
Gospodarze jeszcze przed przerwą zdołali zmniejszyć straty do 2:4, a kolejne gole padły dopiero w końcówce spotkania. Trzy trafienia w ostatnich minutach przesądziły, że właśnie pojedynek Toulouse z PSG został najbardziej bramkowym meczem Ligue 1 w 2025 roku.
Reflektory skierowały się także na cztery ośmiobramkowe spotkania (Monako – Nantes 7:1 / Lorient – Lille 1:7 / Marsylia – Le Havre 6:2 / Nantes – Monako 3:5).
Juventus – Inter 4:3
13 września / Serie A
Bianconeri i Nerazzurri po 11 miesiącach niemal powtórzyli nietypowe strzelanie jak na Derby d'Italia. W październiku 2024 roku padł remis 4:4, tym razem padło o jedną bramkę mniej, a kibice na stadionie Allianz mogli cieszyć się ze zwycięstwa Juventusu.
Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem trzeciej kolejki Serie A Kenan Yildiz odebrał nagrodę dla najlepszego piłkarza ligi w sierpniu. Turecki ofensywny zawodnik potwierdził swoją formę i umiejętności także w tym meczu, gdy w 38. minucie mocnym strzałem podwyższył na 2:1 dla gospodarzy.
Jego kolejny wpis do statystyk był być może jeszcze ważniejszy, bo po jego dośrodkowaniu głową na 3:3 wyrównał Khepren Thuram, który odpowiedział na trafienie swojego brata Marcusa grającego dla Interu.
Bohater tego meczu pojawił się jednak dopiero w doliczonym czasie gry – z dystansu uderzył 19-letni czarnogórski piłkarz Vasilije Adzić i swoim pierwszym, a zarazem efektownym golem w barwach Juve rozstrzygnął to bacznie obserwowane starcie włoskich gigantów.
Barcelona – Valencia 7:1
Betis – Barcelona 3:5
26 stycznia i 6 grudnia / La Liga
W obu najbardziej bramkowych widowiskach LaLiga w 2025 roku udział miała "Blaugrana". Zapowiedzią styczniowej kanonady przeciwko Valencii mógł być zaledwie pięć dni wcześniejszy mecz Ligi Mistrzów na stadionie Benfiki, gdzie Barcelona wygrała 5:4 w emocjonującym starciu.
Następnie do Katalonii przyjechała drużyna "Los Che", która liczyła na to, że gospodarze nie wygrali czterech kolejnych ligowych spotkań. Już pierwsze minuty pokazały jednak, że podopieczni Hansiego Flicka przerwą tę serię, bo po kwadransie prowadzili 3:0. W pierwszej połowie dołożyli jeszcze dwa gole, a w drugiej części Robert Lewandowski przypieczętował zwycięstwo 7:1.
Oprócz pierwszego miesiąca roku, Barcelona błyszczała także w ostatnim. W meczu z Betisem również padło pięć bramek w pierwszej połowie, a dzięki hat-trickowi Ferrana Torresa prowadziła 4:1. Przed upływem godziny po rzucie karnym Yamala przewaga gości jeszcze wzrosła. W samej końcówce Los Verdiblancos dwoma trafieniami tylko zmniejszyli rozmiary porażki.
