Union Berlin – St. Pauli 1:1
Gospodarze rozpoczęli mecz bardzo energicznie i już w piątej minucie byli blisko zdobycia pierwszej bramki. Danilho Doekhi w polu karnym przejął odbitą piłkę i mocnym strzałem próbował pokonać bramkarza, ale Nikola Vasilj świetnie interweniował i wybił piłkę nad poprzeczkę.
Goście wchodzili w mecz nieco wolniej, ale po dwudziestu minutach również zaczęli stwarzać zagrożenie. Najpierw Karol Mets po znakomitym podaniu w pole karne minimalnie chybił obok bramki Frederika Ronnowa, ale w 25. minucie drużyna z Hamburga objęła prowadzenie.
Pereira Lage przejął bezpańską piłkę przed polem karnym i uderzeniem z woleja posłał ją nie do obrony pod poprzeczkę, dając Die Kiezkicker prowadzenie. Gospodarze jednak dobrze zareagowali na straconego gola i do końca pierwszej połowy dominowali, co było widoczne zwłaszcza w statystyce posiadania piłki.
Tuż po upływie pół godziny gry do strzału głową po rzucie rożnym doszedł Ilić, ale Vasilj świetnie obronił jego próbę. Pięć minut przed końcem pierwszej połowy Derrick Kohn w dobrej sytuacji dograł do Olivera Burkea, ale Vasilj dzięki świetnemu wyjściu z bramki zatrzymał szkockiego napastnika i zapewnił, że St. Pauli schodziło do szatni z prowadzeniem.
Po przerwie gospodarze kontynuowali dobrą grę z końcówki pierwszej połowy i już siedem minut po wznowieniu gry doprowadzili do wyrównania. Rzut rożny Kohna trafił na głowę Iliciaa, który precyzyjnym strzałem skierował piłkę do lewego rogu bramki i pokonał bramkarza. St. Pauli po stracie gola nie zwiększyło jednak aktywności, a gospodarze dalej dominowali w posiadaniu piłki.

W końcówce twardo grający goście stracili swojego kapitana Jacksona Irvina, który otrzymał drugą żółtą kartkę i będzie musiał pauzować w domowym meczu przeciwko Bayernowi. St. Pauli wciąż zajmuje 16. miejsce, które daje prawo gry w barażach o utrzymanie, ale nadal jest blisko FC Koeln i Werderu Brema, co sprawia, że walka o utrzymanie zapowiada się emocjonująco.
Eintracht Frankfurt – FC Koeln 2:2
Goście rozpoczęli mecz bardzo energicznie i już na samym początku Michael Zetterer musiał interweniować po strzale Jakuba Kamińskiego, a następnie po dobitce Ragnara Achego. Gospodarze jednak pod wodzą Alberta Riery w ostatnich trzech meczach u siebie prezentowali znakomitą formę i wkrótce zaczęli dominować w spotkaniu.
Pierwszą wielką okazję mieli w 24. minucie, kiedy Hugo Larsson idealnym podaniem wysłał za obronę Ansgara Knauffa, który jednak nie zdołał pokonać świetnie interweniującego Marvina Schwabe. W 26. minucie Said El Mala pokazał swój talent, gdy na drugiej stronie boiska znalazł miejsce na granicy pola karnego i minimalnie chybił obok lewego słupka.
Osiem minut później Schwabe ponownie popisał się świetną interwencją, gdy w sytuacji jeden na jednego zdołał obronić strzał Kalimuendy. W 40. minucie Kolonii niewiele brakowało do otwarcia wyniku, gdy do szybkiej kontry wbiegli El Mala i Kamiński. Reprezentant Niemiec do lat 21 na zakończenie akcji szukał jeszcze polskiego skrzydłowego, ale ten nie opanował piłki idealnie, a Zetterer doskonale wyczuł moment i zniweczył tę okazję.
Na początku drugiej połowy obie drużyny kontynuowały pogoń za pierwszym golem. W końcu gospodarze doczekali się go, gdy w 66. minucie Farrs Chaibi przedarł się prawą stroną, a następnie podał piłkę do Jonathana Burkardta, który zapewnił Eintrachtowi prowadzenie. Pierwsza bramka wyraźnie dodała pewności siebie gospodarzom i już po trzech minutach Frankfurt ponownie się trafił.
Kalimuendo przejął odbitą piłkę i strzałem w prawy górny róg podwoił prowadzenie gospodarzy. Koln nie zamierzało jednak się poddawać i błyskawicznie odpowiedziało na drugą bramkę, gdy Kamiński strzelił z linii pola karnego, a po odbiciu od jednego z obrońców piłka wpadła za plecy Zetterera. Polak jednocześnie zaprezentował symboliczną celebrację, wkładając piłkę pod koszulkę, co oznacza, że wkrótce doczeka się potomka. To siódmy gol Polaka w tym sezonie Bundesligi.

Goście zostali ożywieni tym golem i w 83. minucie, dzięki kombinacji rezerwowych, zdołali wyrównać. Marius Bulter precyzyjnym podaniem przed bramkę znalazł Castra-Montesa, a ten zaledwie kilka sekund po wejściu na boisko strzelił drugiego gola dla gości. Żadna z drużyn nie zdołała już strzelić zwycięskiej bramki, co oznacza, że Frankfurt ma obecnie 10 punktów straty do pierwszej szóstki.
