Kolejny nudny dramat między Artetą i Guardiolą? Arsenal walczy o pierwsze trofeum od sześciu lat

Mikel Arteta ma na pieńku z Pepem Guardiolą.
Mikel Arteta ma na pieńku z Pepem Guardiolą.ČTK / AP / Dave Thompson

Po raz pierwszy spotkali się na przełomie tysiącleci w Barcelonie, później wspólnie świętowali dwa tytuły Premier League i trzy triumfy w pucharach. Ostatnie kilka sezonów sprawiło jednak, że Pep Guardiola i Mikel Arteta stali się wielkimi rywalami. I choć jeszcze rok temu menedżer Manchesteru City mógł być wyraźnie szczęśliwszy, to w tym sezonie wygląda to na znaczący zwrot.

Najważniejszymi momentami tej rywalizacji były jak dotąd dwa pojedynki o tytuł mistrza Anglii, który Pale Blues zapewnili sobie przy obu okazjach potężnymi finiszami. W tej chwili nie zanosi się na nic podobnego, gdyż The Citizens wciąż się potykają i na osiem kolejek przed końcem mają aż dziewięć punktów straty do Arsenalu.

Odpadli już z walki o Ligę Mistrzów, a ich ostatnią nadzieją wydają się być oba krajowe puchary. Na przeszkodzie stoi jednak również fakt, że w obu turniejach nadal grają The Gunners, z którymi drużyna z Manchesteru nie wygrała od niemal trzech lat, a w połowie tych spotkań schodziła z boiska pokonana.

A przecież jeszcze nie tak dawno było odwrotnie i mecze z Arsenalem były dla Guardioli, mówiąc wprost, bardziej intensywnym treningiem. Od lata 2017 roku do starcia o Tarczę Wspólnoty w sierpniu 2023 roku zmierzył się z tym przeciwnikiem szesnaście razy, w piętnastu przypadkach opuszczając boisko z wygraną w kieszeni. I nie miało znaczenia, czy na przeciwległej ławce zasiadał Arteta, Unai Emery, Arsene Wenger czy może Freddie Ljungberg.

Starzy przyjaciele z Barcelony

Te czasy jednak minęły, a Kanonierzy są obecnie w zupełnie innym nastroju. Nie walczą już o udział w europejskich pucharach, zamiast tego mają najwyższe ambicje we wszystkich rozgrywkach. I w pewnym sensie winę za to ponosi sam Guardiola. To on wychował Artetę podczas ich wspólnej pracy w Citizens.

Nie wybrał rodaka z San Sebastian przez przypadek, znali się z czasów, gdy Arteta grał w rezerwach Barcelony. Choć ten drugi nigdy nie trafił do pierwszej drużyny, pozostawał w kontakcie z 11 lat starszym Katalończykiem. Z czasem zyskał u niego plusy, które wykorzystał kilka lat później.

Przykładowo, gdy w 2012 roku Barcelona została wylosowana przez Chelsea w Lidze Mistrzów, Guardiola zwrócił się właśnie do swojego starego przyjaciela, który właśnie przeprowadził się do Londynu z Goodison Park. Był pod takim wrażeniem zrozumienia gry przez zaledwie 30-letniego wówczas pomocnika, że postanowił częściej prosić go o pomoc. A po meczu Bayern-Arsenal cztery lata później zaproponował Artecie współpracę w przyszłości.

Menedżer Manchesteru City wciąż nie może się nim nacieszyć. Według niego Bask wyróżniał się zwłaszcza tym, jak dobrze odczytywał poszczególnych menedżerów w Premier League. Zdecydowanie urzekł go, gdy w ich pierwszym wspólnym meczu w Anglii doskonale odgadł intencje Davida Moyesa, zasiadającego wówczas na ławce Sunderlandu. "Po piętnastu minutach gry powiedziałem sobie: 'To jest człowiek, którego potrzebuję. On pomoże mi przewidywać'" - opisał Guardiola.

EFL Cup: Arsenal - Manchester City (zapowiedź wideo)
Flashscore

Logicznie rzecz biorąc, Arteta stał się prawą ręką najbardziej utytułowanego menedżera tego stulecia. Inną jego wielką siłą był codzienny kontakt z zawodnikami. Rozmawiał z nimi jeden na jeden, pomagając im zrozumieć kluczowe koncepcje gry Guardioli, jednocześnie przekazując im swoje potrzeby i opinie.

Odnowiona wiara w zwycięstwo

Przyniósł tę kluczową cechę ze sobą na Emirates. Stopniowo przebudowywał Arsenal na swoje podobieństwo, nie bojąc się nawet podejmowania niepopularnych decyzji w postaci odejść ważnych twarzy w zespole. Jednak kluczowym składnikiem do awansu do absolutnej angielskiej i europejskiej czołówki było przybycie dwóch kolejnych ludzi zarażonych zwycięską mentalnością Guardioli.

Gabriel Jesus sam przypomniał o tym w wywiadzie dla The Athletic. Kiedy przybył do Arsenalu w lipcu 2022 roku wraz ze swoim byłym kolegą z drużyny Ołeksandrem Zinczenko, podczas jednej z ich pierwszych interakcji w szatni oświadczył, że przybył, aby zdobyć tytuł. "Wielu zawodników śmiało się ze mnie. Mówili, że przyszedłem do niewłaściwego klubu" - usłyszał brazylijski napastnik. W niedzielę, po prawie czterech latach, może cieszyć się z upragnionego pierwszego dużego trofeum w północnym Londynie. I wierzy, że na tym się nie skończy.

Ale oprócz aspektów psychologicznych, Arteta, co zrozumiałe, był inspirowany przez swojego mentora na inne sposoby. Co nie do końca podoba się fanom piłki nożnej, zwłaszcza tym niezależnym. Starcia Arsenalu z Manchesterem City zwykle nie oferują porywających piłkarskich wrażeń, ale czysto taktyczne bitwy między dwoma menedżerami, którzy doskonale się czytają, wykorzystując podobne elementy gry.

Początkowo środkowi obrońcy grali na skraju linii defensywnej, siła w pomocy, nacisk na stałe fragmenty gry. Zwłaszcza po odejściu Kevina De Bruyne' a nie widać już zbytniej kreatywności we wzajemnych zagraniach, zamiast tego każdy z zawodników stara się nie popełniać błędów i wypełniać wszystkie polecenia. Za wyimaginowany szczyt nieszczęść kibiców można uznać rolę Phila Fodena z wrześniowego starcia. Ten kreatywny i bramkostrzelny zawodnik rozpoczął na prawej krawędzi środka pola, aby zneutralizować ofensywne wysiłki bocznego obrońcy przeciwnika Riccardo Calafioriego.

Jako wyjątek od powyższego można chyba tylko przywołać mecz z lutego ubiegłego roku, gdy obaj przeciwnicy zdawali się podejrzewać, że mogą zapomnieć o ligowym tytule. Odważna gra zakończyła się pamiętnym zwycięstwem 5-1 dla gospodarzy - The Gunners.

Rywalizacja w duchu nerwowości i przyjaźni

Nie oznacza to jednak, że kibice nie powinni śledzić niedzielnego finału ani czekać na niego z niecierpliwością. Bo mimo brzydkiego futbolu, starcia między tymi drużynami to zazwyczaj porządna dramaturgia. Biorąc pod uwagę sześć ostatnich spotkań (czyli serię, w której Obywatele czekają na zwycięstwo), czterokrotnie byliśmy świadkami decydującego gola w samej końcówce. Raz był to zwycięski gol z rzutu karnego Martinellego, innym razem ten sam zawodnik zapewnił późne wyrównanie, podobnie jak Stones i Trossard. Gol tego ostatniego oznaczał również dodatkowe napięcie w postaci rzutów karnych.

To właśnie one zapewniły Arsenalowi Tarczę Wspólnoty, a wraz z nią ostatnie jak dotąd trofeum klubu. Dodatkowej motywacji dodaje fakt, że Puchar Ligi panowie z armatką na piersi zdobyli po raz ostatni w 1993 roku kosztem Sheffield Wednesday. Od tego czasu zanotowali tylko trzy nieudane występy w finale, co stanowi spory kontrast w porównaniu z faktem, że w tym samym czasie dziewięciokrotnie wznosili nad swoje głowy bardziej prestiżowy Puchar Anglii.

Manchester City doskonale wie, jak to jest wygrać Puchar Ligi Angielskiej. Pod wodzą Guardioli zdobyli go cztery razy z rzędu, ostatni raz pięć lat temu. W poprzednich trzech sezonach dotarli do finału najstarszych rozgrywek pucharowych, ale wygrali go tylko za pierwszym razem.

Dlatego Guardiola czekał na radość z trofeum od bardzo dawna, od sierpnia 2024 roku. I nie chce przegapić tej okazji. Jeśli w niedzielę na Wembley zawiedzie, praktycznie wyrówna swoją najdłuższą niemoc między tytułem mistrza Niemiec w 2016 roku a Pucharem Anglii EFL rok i dziewięć miesięcy później.

Pomimo pewnej nerwowości w obu obozach, między hiszpańskimi menedżerami nie ma żadnych animozji. Szef Manchesteru City stanął nawet w obronie swojego odpowiednika, gdy zapytano go o to, co powszechnie określa się mianem "czarnej magii": "Od tego są sędziowie. Menedżer może robić, co chce, ja mogę robić, co chcę" - stwierdził stanowczo były trener Barcelony i Bayernu.

Nie zamierza jednak jeść kolacji z Artetą. "Nie mam czasu jechać do Londynu, on nie ma czasu jechać do Manchesteru. Oczywiście nasze relacje zmieniły się od czasów, gdy spędzaliśmy ze sobą kilka godzin dziennie" - dodał.

Czy pierwsza wspólna walka o ważne trofeum przyniesie rozdźwięk między byłymi bliskimi współpracownikami, czy też nadal będą kroczyć w duchu "przyjaznej rywalizacji", tak jak Nadal i Federer, zgodnie z wcześniejszymi życzeniami Artety?

Arsenal - Manchester City (17:30 + komentarz audio)

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen