Niedzielny mecz Eredivisie pomiędzy Feyenoordem a Go Ahead Eagles okazał się pierwszym od maja, w którym Jakub Moder rozegrał pełne 90 minut. Widok Polaka w wyjściowym składzie nie mógł być niespodzianką po jego asyście przed tygodniem, ale to dopiero czwarte wejście na boisko po bardzo dużych problemach z plecami, dlatego reprezentant Polski wciąż był pod naszą baczną obserwacją.
Sprawdź szczegóły meczu Feyenoord - Go Ahead Eagles
Jej wyniki okazały się więcej niż zadowalające. Mimo konieczności modyfikowania pozycji (kontuzji po kwadransie doznał Targhalline), atakujący miał bardzo duży wkład w grę ofensywną Rotterdamczyków i był bliski zdobycia pierwszej bramki od powrotu do gry z końcem stycznia.
Łącznie oddał pięć uderzeń, a najbliżej szczęścia był po główkach z 39. minuty (tuż obok słupka) i 54. minucie (po stałym fragmencie w poprzeczkę) – w obu sytuacjach nie miał nawet pełnego oglądu bramki, uderzając bokiem lub tyłem. Statystycznie jego xG to 0,52, a tylko Ayase Ueda częściej atakował bramkę rywali.
Poza próbami przed bramką gości Moder wykazywał się świetnymi podaniami ofensywnymi, wypracował fantastyczną okazję kolegom z zespołu i mógł też mieć tzw. asystę drugiego stopnia. Jego 29 celnych podań w tercji rywali to kawał wyniku, choć trzeba wziąć pod uwagę, że Feyenoord ogólnie wykręcał szalone liczby.

Drużynowo? Pokaz nieskuteczności
Jeśli pojedyncze sytuacje kończą się bez gola, nie ma problemu. Ale jeśli jest ich ponad 30 (!) i wciąż nie ma otwarcia wyniku, robi się nerwowo. Feyenoord nie tylko dominował nad G.A.E., ale w dodatku już od pierwszego kwadransa miał przewagę – za brutalny faul wyleciał Baeten.
Grubo ponad godzina naporu nie tylko nie dała efektów, ale w dodatku ostatnie 10 minut mogło skończyć się porażką Feyenoordu. Rywale wyczuli swoją szansę na zadanie ciosu sfrustrowanym i zmęczonym faworytom. Dopiero podyktowany już po 90. minucie ewidentny rzut karny otworzył drogę do zwycięstwa gospodarzy. W przeszłości często strzelał Moder, ale po powrocie nie było mowy, że to on wykona stały fragment. Do piłki podszedł Casper Tengstedt i to on dał zwycięstwo.

