Od gwizdów po falę braw
Real Madryt na początku stycznia przechodził prawdziwy kryzys wizerunkowy, sportowy i mentalny. "Królewscy" jeszcze pod wodzą Xabiego Alonso przegrali 2:3 z FC Barceloną w finale Superpucharu Hiszpanii, co sprawiło, że były szkoleniowiec Bayeru Leverkusen pożegnał się z pracą i zastąpił go Alvaro Arbeloa, który początek również miał bardzo trudny, bo dwa dni po przejęciu drużyny odpadł z Pucharu Króla po porażce z Albacete.
Był to zimny prysznic na początek, który jednak zmienił bieg wydarzeń na bardziej pozytywne dla Realu. Wprawdzie tydzień temu Bernabeu bardzo chłodno "przywitało" swoich piłkarzy, przez większość meczu gwiżdżąc na największe gwiazdy z Viniciusem na czele.
Los Blancos pokonali wtedy Levante 2:0, ale nie był to jeszcze wynik, który mógłby zmazać plamę po wcześniejszych kompromitacjach. Kolejne wizyta na Bernabeu również zaczęła się chłodno, stadion znów dał wyraz niezadowolenia, jednak tylko przez krótki czas. Real w Lidze Mistrzów przeciwko AS Monaco zagrał koncertowo, wygrał 6:1, a prawdziwe show dał Vini, który w drugiej połowie był już oklaskiwany przez kibiców, którzy skandowali jego nazwisko, a kilkadziesiąt minut wcześniej buczeli i gwizdali na zdobywcę nagrody FIFA The Best za 2024 rok.
W lidze zdali bardzo trudny egzamin
Prawdziwy test czekał ich jednak w sobotni wieczór, który mierzyli się na wyjeździe z Villarreal. Ten mecz miał dać odpowiedź, czy Real idzie w dobrym kierunku pod wodzę Alvaro Arbeloi, czy mecz z Monaco był wyjątkiem od reguły. "Królewscy" potwierdzili, że ich forma rośnie, wygrali na terenie trzeciej drużyny LaLiga 2:0 po dublecie Mbappe i dobrych akcjach Viniciusa, co sprawia, że przynajmniej do niedzielnego popołudnia zasiedli na fotelu lidera tabeli.
Szczególne wrażenie robi to, jak zaangażowani w pressing są Mbappe i Vini Jr., którzy od czasu przyjścia Arbeloi zdecydowanie poprawili się w tym aspekcie, ale cały Real pod tym względem wygląda zdecydowanie lepiej, co było widać przeciwko Monaco i Villarreal. Bardzo z postawy swoich podopiecznych zadowolony jest nowy szkoleniowiec.
"Wielu z nich chce zostać dłużej, trenować, pracować dalej. Bardzo się cieszę, że widzę w nich tę chęć pracy, poprawy oraz dorzucania codziennie czegoś więcej. Cieszymy się z trzech punktów, z zaangażowania wszystkich i z postawy, jaką pokazują" – powiedział Arbeloa na konferencji prasowej. Natomiast w wywiadzie pomeczowym dla klubowej telewizji przekazał: "(Mbappe i Vini) to najlepsi gracze na świecie. Robią różnicę i chcemy, żeby mieli piłkę tak często, jak to możliwe". Arbeloa od pierwszej konfrencji prasowej okazywał wsparcie i szacunek, jakim darzy Viniciusa, który nie miał najlepszego okresu pod wodzą Alonso, a ten za wiarę w niego, odpłaca się nowemu szkoleniowcowi na razie bardzo dobrymi występami.
Swoich ofensywnych kolegów z drużyny pochwalił także Federico Valverde, mówiąc o Mbappe i Vinim. "Zawsze, gdy mają przestrzeń i są przodem do bramki, potrafią stworzyć zagrożenie. Chciałbym też podkreślić ich pracę w defensywie i sposób, w jaki pracują w pressingu" – przekazał kapitan "Królewskich".
Zmiana nastewienia pomogła, ale czy na długo?
Po blisko dwóch tygodniach pracy Alvaro Arbeloi widać przede wszystkim zmianę nastawienia piłkarzy Realu Madryt, którzy więcej pracują na murawie, widać w nich większą energię i chęć walki o zwycięstwo, czego często brakowało w tym sezonie.
Pod względem taktycznym i czysto piłkarskim nowy trener nie miał czasu, żeby wypracować swój styl, ale opieka (pochwały, motywacja i zaufanie) jaką objął swoich podopiecznych i większa swoboda działania w porównaniu z Xabim Alonso na razie przynosi pozytywne efekty, ale czy na dłuższą metę to wystarczy? To pokaże już dalsza część sezonu. Jednak w ciągu tygodnia Real zagrał trzy ważne mecze, wszystkie wygrał, strzelając dziesięć goli i tracąc tylko jednego po indywidualnym błędzie, to na pewno jest powód do tego, żeby patrzeć z optymizmem.

