Od kilku sezonów lewa strona Realu Madryt jest prawdziwym problemem dla kolejnych trenerów. W przypadku Carlo Ancelottiego ciągłe kontuzje Ferlanda Mendy'ego oraz nierówna forma Fran Garcíi zmusiły go do wystawiania Camavingi na tej pozycji.
W pierwszym sezonie Francuza wszystko układało się dobrze. W drugim jego forma, zarówno w środku pola, jak i na boku, wyraźnie spadła. Z piłkarza, który rozgrywał znakomite mecze, stał się trzecim wyborem, za Danim Ceballosem i Ardą Gülerem.
Xabi Alonso mierzył się z tym samym problemem: Mendy, kontuzjowany, nie zdołał się przebić u obecnego trenera Chelsea. Carreras dobrze rozpoczął sezon, jednak od grudnia jego forma gwałtownie się pogorszyła. Valverde chwilami grał na prawej stronie. Fran nigdy nie wywalczył sobie miejsca, ani u Alonso, ani u Arbeloa.
Cucurella – ważny transfer
W tym kontekście pojawił się transfer Marca Cucurelli. Były piłkarz Chelsea trafił na Bernabéu, by wypełnić lukę, która od dawna sprawiała trenerom Realu Madryt sporo problemów. Od odejścia Marcelo, mimo kilku dobrych momentów Ferlanda Mendy'ego (szczególnie w 2022 roku), nie było regularnego lewego obrońcy, który dawałby gwarancje.
Carreras będzie musiał walczyć o minuty u José Mourinho, trenera, który ma jasno określoną filozofię dotyczącą podstawowego składu i formy zawodników.
Sytuacja Mendy'ego jest bardziej skomplikowana: wciąż potrzebuje czasu na powrót do zdrowia. Bez okresu przygotowawczego jego pierwszym zadaniem po powrocie po kontuzji z końcówki poprzedniego sezonu będzie dojście do pełnej dyspozycji.
To niekorzystny scenariusz dla Francuza.
Dla Mourinho natomiast sytuacja zmieniła się z problematycznej w spokojną. Z jednego dostępnego lewego obrońcy (a czasem żadnego) ma teraz trzy opcje plus zawodnika z akademii.
