Na otwarcie ćwierćfinałów otrzymaliśmy smakowite widowisko: Francja podejmowała Maroko w Bostonie. Drużyna Les Bleus przystępowała do meczu nie tylko jako faworyt spotkania, ale też główny pretendent do tytułu mistrza świata.
Sprawdź szczegóły meczu Francja – Maroko
Lwy Atlasu cudem dotrwały do przerwy
Jakby czuli się zobowiązani rolą, Europejczycy od pierwszych minut dyktowali tempo. W 4. minucie stworzyli bardzo ciekawą akcję i nawet Bono nie był pewien, czy strzał Mbappe z dystansu wyjdzie obok słupka. Na wszelki wypadek wypchnął piłkę dalej od bramki, a rzut rożny po tej interwencji był jeszcze groźniejszy. Upamecano zwieńczył wrzutkę świetną główką z kozłem i Bono z trudem wypchnął piłkę ze światła bramki, samemu do niej wpadając.
Dopiero w 10. minucie Maroko mogło trochę pograć piłką, a po kwadransie doszli do pierwszego dośrodkowania. Gdy próbowali skonstruować kolejny atak w 25. minucie, skończyło się kontrą Francuzów, w której desperackie wejście Mazrauiego w polu karnym spowodowało upadek Kyliana Mbappe.
Arbiter nie miał wątpliwości, choć długo czekał na „VAR check”. Sam poszkodowany podszedł do wykonania, rozbieg nie był przekonujący, a strzał świetnie odczytany przez bramkarza. Yassine Bono był bohaterem, a Mbappe pierwszy raz zmarnował karnego na mundialu.

Nic w obrazie gry nie zmieniało się po przerwie na nawodnienie: atakowała tylko Francja, i to naprawdę groźnie. W 35. minucie Desire Doue ograbił Bouaddiego z piłki w środkowej części boiska i ruszył sam na bramkę. Zdołał uderzyć na tyle kąśliwie zza linii 16 metrów, że Bono tylko jedną ręką wybił piłkę ze światła bramki.
Francuzi naciskali jeszcze w doliczonym czasie, Lucas Digne w 45+2. minucie obił poprzeczkę z dystansu, a Maroko miało wciąż zero strzałów. Jedyny, ale tylko „do statystyk” oddał z wolnego Hakimi, posyłając piłkę w trybuny tuż przed gwizdkiem na przerwę.
Mbappe i Dembele rozmontowali rywali
Choć drugą połowę Marokańczycy rozpoczęli z większą pewnością siebie, to wciąż nie przełożyło się na konkrety. Tymczasem Doue po 10 minutach od wznowienia posłał jadowite uderzenie o dużej mocy, zduszone przez bramkarza.
Chwilę później marokańska tama ostatecznie pękła: próbę oddalenia zgarnęli przed polem karnym, Doue dograł do Mbappe na granicy prostokąta (19,7 m), a ten zza Diopa przymierzył fantastycznie i zmieścił piłkę po łagodnym łuku pod dalszym słupkiem. Bono tym razem był bezradny.
Moment słabości Maroka został wykorzystany jeszcze boleśniej, gdy Ousmane Dembele po wrzucie z autu otrzymał piłkę w środkowej strefie. Ruszył z nią sam, a wracający do linii defensywnej Mazraoui posłużył jako zasłona przy niskim uderzeniu. Piłka przełamała rękę Bono i wpadła pod słupkiem na 2:0 w 66. minucie.
Zespół z Afryki nie był w stanie wrócić do gry i w tych okolicznościach największym ciosem dla Francji był uraz Kyliana Mbappe. Gwiazda Francji szybko zgłosiła konieczność zmiany, a Deschamps dał szansę Matecie.
Dopiero w 83. minucie Hakimi odegrał do Ounahiego, a ten zza zasłony pierwszy raz (!) zatrudnił Maignana. Znacznie groźniej uderzał Bradley Barcola w 87. minucie, zmuszając Bono do wybicia na rzut rożny. Mateta mógł jeszcze podwyższyć prowadzenie w doliczonym czasie gry, jednak nie był w stanie pokonać Bono. Les Bleus bezpiecznie dotrwali do ostatniego gwizdka, zapewniając sobie awans do półfinału.

