Demichelis ponownie wystawił na stadionie Son Moix skład, który wcześniej dał mu remis na stadionie El Sadar. Argentyński trener ustawił swój zespół w formacji 4-2-3-1, która miała zapewnić szerokość i utrzymanie piłki, z Pablo Torre jako łącznikiem między środkiem pola a Muriqim.
Espanyol rozpoczął mecz swoim klasycznym składem i szybko objął prowadzenie: zespół Manolo zdobył bramkę na 1:0 w 35. minucie po trafieniu Charlesa Pickela.
Mallorca zmarnowała trzy okazje w polu karnym. Espanyol natomiast był skuteczny i wykorzystał jedną ze swoich szans. Drugą, bardzo groźną, próbę Kike Garcíi pewnie obronił Leo Román.
Raz dobrze, raz źle
Gol Espanyolu był powodem do radości dla Pickela, który jednak w drugiej połowie zobaczył bezpośrednią czerwoną kartkę po analizie VAR. Pomocnik ostro zaatakował Mascarella, co skutkowało jego zejściem do szatni. Tuż po tej sytuacji goście dokonali zmiany: na boisko wszedł Miguel Rubio, a opuścił je Edu Expósito. Demichelis odpowiedział wpuszczeniem Kalumby za Morlanesa.
Manolo przeorganizował Espanyol, ustawiając trzy środkowych obrońców i broniąc w niskim bloku, bez typowej wysokiej presji pericos.
Niestety dla Katalończyków, ta zmiana nie przyniosła efektu: Pablo Torre, specjalista od rozbijania niskich bloków i tworzenia przestrzeni, w 65. minucie doprowadził do wyrównania. Były zawodnik Barcelony oddał strzał sprzed pola karnego, który odbił się od obrońcy i zmylił Dmitrovicia.
Mallorca po golu ruszyła do ataku na bramkę Espanyolu. Muriqi nie wykorzystał dośrodkowania w 74. minucie, choć był blisko. Mimo dobrego występu Demichelis zmienił Pablo Torre, wpuszczając Dardera.
Po czerwonej kartce Espanyol stracił impet.
Od tego momentu goście skupili się na przetrwaniu i odpieraniu ataków Mallorki.
Po wielu próbach Mallorca w końcu dopięła swego: Samu Costa zdobył bramkę na 2:1, która pogrążyła jeszcze bardziej drużynę gości.
Obrót i perfekcyjne wykończenie Costy, który pokonał sfrustrowanego Dmitrovicia, podobnie jak cały Espanyol.
Demichelis wywalczył dla Mallorki cenne zwycięstwo. Ten wynik pozwala drużynie z Balearów odetchnąć. Espanyol natomiast przeżywa kolejny cios w drugiej połowie, którą najlepiej zapomnieć.
Europejskie marzenia zespołu Manolo pozostają tylko iluzją.
