Flick po meczu momentami wyglądał, jakby miał się rozpłakać. Raphinha położył trenerowi ręce na kolanach i o coś go zapytał. Odpowiedź szkoleniowca była krótka. 60-letni opiekun Blaugrany od dłuższego czasu nie jest zadowolony z postawy drużyny, ponieważ uważa, że jego zawodników stać na więcej i nie dają z siebie wszystkiego.
Sprawdź szczegóły meczu Barcelona - Alaves 3:1
Na pomeczowej konferencji prasowej zdradził, o czym dokładnie rozmawiali. "Po meczu z Chelsea powiedziałem, że w kolejnych spotkaniach się poprawimy. Raphinha obiecał mi to samo – że drużyna już we wtorek przeciwko Atlético pokaże lepszą grę" - stwierdził niemiecki trener. Brazylijski skrzydłowy odegrał w sobotnim zwycięstwie ważną rolę, mając udział zarówno przy pierwszym golu Lamine'a Yamala, jak i przy pierwszym z dwóch trafień Daniego Olmo.
"Raphinha to zawodnik, który daje nam dynamikę. Bardzo brakowało nam jego obecności, jest dla nas niezwykle ważny, bo wnosi dużo intensywności – to on zawsze rozpoczyna pressing, a cały zespół podąża za nim" - powiedział trener o byłym skrzydłowym Leeds.
Mimo że Barcelona dzięki wygranej awansowała na szczyt tabeli LaLiga, Flick podchodził do tego z ostrożnością. Znów przeszkadzały mu niepotrzebne straty piłki, brak zdecydowania i niewystarczająca jakość w ofensywie. "Cieszę się z trzech punktów, ale w wielu aspektach musimy się poprawić. Mieliśmy okazje, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Przede wszystkim brakuje nam kontroli nad meczami oraz intensywności z poprzedniego sezonu" - przyznał.

Raphinha po meczu potwierdził, że zgadza się z opinią trenera. "Przypomniał nam, że stać nas na więcej. Wiemy o tym. Błędy możemy naprawić i wierzę, że wrócimy do najlepszej formy" - powiedział.
Barcelona przygotowuje się teraz do kolejnego kluczowego spotkania. Już we wtorek czeka ją ligowy hit z Atlético Madryt. W tym meczu będzie chciała nie tylko kontynuować impet z sobotniego zwycięstwa, ale także zrobić krok w kierunku poprawy gry, o którą apeluje Flick.
