W Lyonie panuje ogromne zadowolenie z przyjścia Endricka, a sam zawodnik wydaje się wreszcie widzieć światełko w tunelu po dość trudnej połowie sezonu pod wodzą Xabiego Alonso w Realu Madryt.
Podczas prezentacji w klubie z Francji napastnik z Taguatingi był spokojny, zrelaksowany i wyraźnie odetchnął z ulgą: "Kiedy Lyon się ze mną skontaktował, to był bardzo ważny moment dla mnie, mojej żony i rodziny. Chciałem wyjechać, żeby grać" – przyznał.
"Chciałem odejść z Realu Madryt, żeby mieć możliwość gry. Gdy Lyon się odezwał, od razu się zgodziłem. Jestem bardzo szczęśliwy. Jestem tutaj, by pomóc drużynie" – dodał, świadomy, że jeśli pokaże się z dobrej strony, dostanie wiele minut na francuskich boiskach.
Przede wszystkim podkreślił, że będzie jednym z wielu w Olympique Lyon: "Nie przyszedłem tutaj, żeby zmieniać drużynę, tylko by coś wnieść. Nie chcę być kluczowym zawodnikiem tego zespołu. Jestem do dyspozycji trenera" – zapewnił.
Rada od 'Carletto'
Najciekawszy moment nastąpił, gdy przyznał, że rozmawiał ze swoim byłym trenerem z Realu Madryt, który obecnie decyduje o powołaniach do reprezentacji Brazylii na tegoroczny mundial: "Rozmawiałem z Carlo Ancelottim. Dał mi wskazówki. Powiedział, co mogę zrobić, by się rozwijać. To było dla mnie bardzo poruszające, zależało mi na jego radzie. Powiedział: 'Idź, graj i rozwijaj swój futbol, bądź szczęśliwy'. To miało dla mnie ogromne znaczenie. Zawsze słuchałem jego rad, bardzo dobrze mi się z nim trenowało" – powiedział.
Na koniec podkreślił, że jest gotowy na każde wyzwanie: "Mówisz o presji, ale przypominam, że grałem w Brazylii, a tam presja jest ogromna. Liczba wyświetleń moich filmików nie ma znaczenia. Żyję swoim życiem; to, co dzieje się na boisku, to tylko konsekwencja. Chcę mieć wielką karierę i skupić się na piłce" – zakończył.
