Świadomi bolesnej porażki Barcelony w Copa del Rey, piłkarze Realu Madryt w sobotę musieli wygrać, by wyprzedzić rywali w tabeli i spowodować dodatkową presję na podopiecznych Hansiego Flicka. I ten cel zaczęli realizować bardzo szybko, ponieważ mecz z baskijskim Realem Sociedad zaczął układać się szybko.
Sprawdź szczegóły meczu Real Madryt – Real Sociedad

Jeszcze przed upływem pięciu minut miękka wrzutka Trenta Alexandra-Arnolda przez linię obrony znalazła Gonzalo Garcię, a jego fałszywe trącenie posłało piłkę poza zasięgiem Remiro. Leniwie wtoczyła się przy dalszym słupku i kwestią czasu wydawało się wpakowanie rywalom kolejnej bramki.
Początkowy impet nieco osłabł, a po 20 minutach gry Dean Huijsen faulował rywala w polu karnym i skomplikował sytuację gospodarzy. Mikel Oyarzabal pewnie wykorzystał jedenastkę, na co podopieczni Arbeloi odpowiedzieli dokładnie tym samym. Vinicius dał się faulować w polu karnym rywali i sam wymierzył sprawiedliwość.
Od karnego do karnego w cztery minuty, a Federico Valverde postanowił, że jednobramkowe prowadzenie to za mało. Gdy tylko wybiło pół godziny, z granicy pola karnego posłał swoje markowe uderzenie, pokonując Remiro jako trzeci.
Przyjezdni powinni zresztą być dobici jeszcze przed przerwą, bowiem Fede posłał świetną wrzutkę z prawej wprost na stopę Gonzalo Garcii. Ten uderzył niecelnie w świetnej sytuacji. Ale co się odwlecze… tuż po powrocie z szatni faul Jona Aramburu sprezentował kolejny rzut karny gospodarzom i w 48. minucie Vini miał na koncie dublet.
Trzy gole buforu pozbawiły dalsze fragmenty emocji, choć Goncalo Guedes domagał się jeszcze jednego karnego przed upływem godziny. To mogłoby podłączyć Sociedad ponownie do walki. Real spokojnie kontrolował grę i bez forsowania tempa szukał kolejnych okazji. Kilkakrotnie gości ratował Jon Martin, choćby w 70. minucie, gdy wybijał sprzed pustej bramki.
Baskowie szukali drugiego gola i umieścili piłkę w siatce w 84. minucie, lecz Orri Oskarsson był na spalonym przed pokonaniem Courtoisa. Swoje trafienie ze spalonego zaliczył zresztą Vinicius w 90. minucie, gdy barkiem przepchnął piłkę po wrzutce z wolnego. Brak Kyliana Mbappe na boisku nie okazał się problematyczny dla drużyny, która wydaje się nabierać pewności po zmianie trenera.

