"Chciałbym powiedzieć, że jestem bardzo szczęśliwy w tym wyjątkowym dniu dla mnie i mojej rodziny. To bardzo ważny, nowy rozdział w mojej karierze. To była trudna decyzja, przede wszystkim dlatego, że musiałem odejść z Manchester City, który dał mi wszystko, gdzie byłem niesamowicie szczęśliwy i za wszystko będę wiecznie wdzięczny za to, co razem osiągnęliśmy. Dziękuję też, że zrozumieli moją decyzję o odejściu. Barcelona to wielki klub, od lat jest wzorem na świecie – za sposób rozumienia futbolu i wartości, które reprezentuje. Miałem jeszcze inne opcje, ale dla mnie Barcelona była pierwszym wyborem i tak przekazałem to Janowi (Laporta) oraz Zarządowi. Jestem bardzo szczęśliwy".
Tak wyglądała prezentacja Rodriego, jego pierwsze słowa jako piłkarza Barcelony do 2030 roku, w których podsumował swoją radość z nowej przygody w LaLiga po występach w Villarreal i Atletico Madryt, wyraził wieczną wdzięczność City, które wyniosło go na szczyt światowego futbolu, oraz odmowę Realowi Madryt, który nie sprawił, że poczuł się tak wyjątkowy, jak oczekuje, nosząc koszulkę Blaugrany.
"Przemyślałem i przeanalizowałem to, to były bardzo ważne kluby. Razem z rodziną i bliskimi podjęliśmy decyzję, którą uznaliśmy za najlepszą. Moje decyzje zawsze były związane z wyzwaniami sportowymi" – podkreślił, tłumacząc powody swojego wyboru.
Następnie wyjaśnił, że jego operacja po mundialu była "ambulatoryjna" i że jest "gotowy do gry już teraz". Co więcej, już "jutro chcę trenować z drużyną i jak najszybciej złapać rytm, by pomóc zespołowi".
Busquets i Marc Bernal
W klubie liczą, że przejmie stery po Sergio Busquetsie, który został nowym asystentem trenera Barcelony B. Rodri grał z nim w reprezentacji Hiszpanii, ale nie chciał się porównywać. "To był wielki wzór. Rozumiem porównania ze względu na pozycję i styl gry. To przywilej. Mamy różne i wspólne cechy. Zawsze go podziwiałem i starałem się czerpać od niego jak najwięcej. Teraz jest w rezerwach, będę go widywał częściej. To świetny przyjaciel, kolega i wzór".

Jego przyjście jednak wpłynie na czas gry zawodnika, który aspirował do tej roli – Marca Bernala. "Przychodzę mając 30 lat, z doświadczeniem, którego wielu piłkarzy tej kadry nie ma. Chcę dać drużynie jak najwięcej, przekazać coś kolegom. Marc robi niesamowite postępy, w świetny sposób wrócił po kontuzji. Mam nadzieję, że będę mógł mu pomóc i przekazać to, co uznam za wartościowe. Będzie mógł się przy mnie rozwijać i to jest ważne" – podkreślił.
To zadanie dla Flicka, by odpowiednio rozdzielać minuty lub znaleźć miejsce dla wszystkich. Z Niemcem rozmawiał także przed wyborem Barcelony: "Przekazał mi swoje podekscytowanie. Bardzo mnie motywuje możliwość pracy z nim, ma bardzo odważną wizję gry, która bardzo mi się podoba".
