Rodri podpisał we wtorek czteroletni kontrakt z FC Barcelona. "Drodzy Cityzens, pożegnanie się z wami jest jedną z najtrudniejszych rzeczy w moim życiu, ale spróbuję to zrobić. Trudno jest znaleźć odpowiednie słowa, by wyrazić całą wdzięczność, miłość i wsparcie, jakie moja rodzina i ja otrzymaliśmy przez te wszystkie lata. Wciąż pamiętam moment mojego przybycia, kiedy podpisałem kontrakt z wielkim Manchesterem City. To była czysta radość; miałem grać u boku Kevina (De Bruyne’a), Bernardo (Silvy), Agüero, Silvy… Nie mogłem powstrzymać uśmiechu” – wyznał.
"A potem jest jeszcze Pep (Guardiola), który od pierwszego dnia nauczył mnie wszystkiego. Pep, mogę ci to teraz wyznać: na początku miałem trudności z przyswojeniem tak wielu wskazówek taktycznych” – dodał z odrobiną humoru.
Podczas swojej przygody w Manchesterze Rodri zgromadził imponujący dorobek: cztery tytuły mistrza Premier League, dwa Puchary Anglii, trzy Puchary Ligi, jeden Superpuchar Europy, jedno mistrzostwo świata klubów oraz jedną Ligę Mistrzów. To ostatnie zwycięstwo pozostanie w historii klubu, zwłaszcza że to właśnie on strzelił zwycięskiego gola w finale z Interem Mediolan (1:0).
"Wiedziałem, że dołączam do wielkiej drużyny, ale nigdy nie sądziłem, że uda nam się zbudować taką spuściznę, zdobywając kolejne tytuły, otoczeni miłością i szacunkiem naszych kibiców na całym świecie. Daliśmy przykład przyszłym pokoleniom, zarówno dzięki naszym osiągnięciom, jak i sposobowi, w jaki je osiągnęliśmy” – podkreślił.
Wśród najważniejszych momentów, o których wspomniał Hiszpan, znalazły się: jego pierwszy tytuł już w debiutanckim meczu, kluczowe bramki strzelone w ostatnich sekundach, bramka ratująca sytuację przeciwko Aston Villi, która przypieczętowała tytuł mistrza Premier League, oraz – oczywiście – jego potężny strzał w Stambule, który zapewnił City zwycięstwo w Lidze Mistrzów.
"Nie zapominając o powitaniu, jakie mi zgotowaliście po zdobyciu przeze mnie Złotej Piłki. Nie potraficie sobie wyobrazić, jak bardzo jestem dumny, że jestem pierwszym piłkarzem w historii klubu, który zdobył to trofeum” – kontynuował.
W bardziej osobistym tonie Rodri przyznał, że te siedem lat w Manchesterze pozwoliło mu dojrzeć zarówno pod względem zawodowym, jak i ludzkim. To właśnie w tym mieście widział, jak jego brat ukończył studia, a jego partnerka zaangażowała się w działalność lokalnej służby zdrowia.
"Manchester ukształtował moje życie. Nigdy nie zapomnę tych wejść na boisko w rytm śpiewu »nah, nah, nah, nah, City«, moich przejażdżek motocyklem na kawę czy spacerów po parkach przy dźwiękach Oasis w manchesterskim deszczu. Nadszedł czas, by odejść, ale dziękuję klubowi, kibicom, sztabowi i kolegom z drużyny. Bez was ta przygoda nie miałaby tego samego smaku. Moje serce zawsze będzie niebieskie” – podsumował.
