Grał dla Hoffenheim, Bayernu Monachium i Borussii Dortmund. Pięć razy świętował mistrzostwo Bundesligi, zdobył Ligę Mistrzów i był członkiem reprezentacji Niemiec. To jednak już przeszłość. Dziś obrońca Niklas Sule gra w piłkę już tylko dla przyjemności.
"Cieszę się, że mogę znów doświadczyć piłki nożnej z zupełnie innej perspektywy – tam, gdzie liczy się przede wszystkim sam sport, a nie biznes czy pieniądze. W SV Tiefenbach grają też dwaj moi najlepsi przyjaciele, z których jeden jest trenerem" - powiedział po odejściu z Borussii Dortmund.
Latem wyraźnie odpuścił sobie reżim żywieniowy i, jak już mu się to wcześniej zdarzało, zauważalnie przybrał na wadze. Mimo to nie zrezygnował z debiutu na wsi. Jest bowiem zawodnikiem klubu, w którym zaczynał swoją przygodę z piłką i który występuje w dziewiątej lidze niemieckiej.
Kiedy w weekend wybiegł na murawę, niemal dwumetrowego byłego ligowca nie dało się nie zauważyć. Bardziej przypominał zawodnika MMA z najcięższej kategorii wagowej. W ostatnich latach zmagał się też z problemami zdrowotnymi. Dlatego jego ruchy nie przypominały już tych z czasów profesjonalnej kariery.
Mimo to nie zniechęciło to młodych fanów, którzy jeszcze niedawno oglądali go w telewizji, by prosić go o autograf i wspólne zdjęcie.
