Niemiecki bramkarz jest w kadrze Girony dopiero od kilku dni, ale wszyscy wiedzą, że zdecydował się opuścić drużynę Blaugrana – na co długo się nie godził – tylko dlatego, że ma zagwarantowane miejsce w podstawowym składzie. Gdyby nie miał tej pewności, która otwiera mu drzwi do reprezentacji Niemiec na mundial – co jest jego wielką obsesją – nigdy nie odszedłby z Barcelony.
Pozostaje pytanie, czy Míchel zdecyduje się poczekać jeszcze kilka kolejek, by Ter Stegen miał więcej treningów z nowymi kolegami, zanim powierzy Ter Stegenowi miejsce w bramce, czy też postawi jeszcze w jednym meczu na Gazzanigę w spotkaniu z Getafe.
Decyzja należy do trenera Girony, bo zarząd wykonał już swoje zadanie, czyli dostarczył dokumenty, by LaLiga mogła go zgłosić. Stało się to w niedzielę.
