Villarreal – Elche 2:1
Przez pierwsze 30 minut spotkania goście dzielnie się bronili i nie dopuścili gospodarzy do poważniejszej okazji. Sytuację zmienił Buchanan, który po długim podaniu Pape Gueye'a popisał się świetną indywidualną akcją i mocnym strzałem trafił w prawy górny róg bramki. W 31. minucie "Żółta Łódź Podwodna" prowadziła 1:0.
Dziesięć minut później gospodarze podwyższyli na 2:0, korzystając z długotrwałego oblężenia pola karnego rywali. Doskonałe podanie prostopadłe zagrał Santi Comesana, który w polu karnym odnalazł Mourina. Urugwajski obrońca z bliskiej odległości pokonał Matiasa Dituro i cieszył się ze swojej pierwszej bramki w barwach Villarrealu.
Gospodarze mieli jeszcze kilka okazji, by powiększyć przewagę, ale strzał Nicolasa Pepe minimalnie minął lewy słupek, a przy próbie Georgesa Mikautadze dobrze interweniował bramkarz Elche. Villarreal także na początku drugiej połowy prezentował się pewnie i próbował podwyższyć prowadzenie, ale z czasem coraz groźniej atakowało Elche. Luiz Junior został poważnie sprawdzony dopiero przez Víctora Chusta, który oddał techniczny strzał tuż obok bramki.
Elche zdobyło bramkę kontaktową w 83. minucie. Silva potrzebował zaledwie sześciu minut na boisku, by po dośrodkowaniu Martima Neto z rzutu rożnego zaskoczyć Juniora uderzeniem głową przy bliższym słupku. Podopieczni Sarabii nie zdołali już jednak doprowadzić do wyrównania i ponownie schodzili z boiska bez punktów.

Villarreal umocnił się na czwartym miejscu w tabeli, a druga z rzędu obecność w Lidze Mistrzów wydaje się bardzo prawdopodobna. Kolejna porażka na stadionie rywala przedłużyła serię Elche bez zwycięstwa do 11 meczów we wszystkich rozgrywkach, a zamiast pewnego utrzymania w najwyższej lidze, drużyna jest teraz tylko punkt od strefy spadkowej.
Getafe – Betis 2:0
Getafe chciało powtórzyć ostatnie zwycięstwo nad Realem Madryt również w meczu z Betisem, który był niepokonany w ostatnich pięciu meczach ligowych. Po ostrożnym początku spotkania z obu stron, widzowie doczekali się bardziej aktywnej fazy po 20 minutach gry. Najpierw szansy na otwarcie wyniku nie wykorzystał Valentin Gomez, którego zatrzymał czujny David Soria.
Z drugiej strony uderzyli gospodarze. Po długim rzucie z autu groźnym strzałem głową zagroził Domingos Duarte, ale Alvaro Valles zdołał jeszcze wybić piłkę. Jednak po mocnym dobitce Femenii bramkarz gości nie miał już szans i w 28. minucie Getafe prowadziło 1:0.
Odpowiedzieć dla Betisu chciał Cucho Hernandez. Jednak ponownie stanął mu na drodze Soria, który obronił jego udaną próbę i wybił piłkę na rzut rożny. Po kolejnej niewykorzystanej szansie gości Getafe ponownie ukarało rywali. Satriano na granicy pola karnego dostrzegł wybiegającego Vallesa i eleganckim lobem zapewnił swojej drużynie prowadzenie 2:0 do przerwy.

Chociaż podopieczni Manuela Pellegriniego byli zdecydowanie lepszą drużyną po zmianie stron, dobrze zorganizowana i wytrwała obrona Getafe sprawiała im trudności. Betis miał problemy z końcową fazą rozgrywania piłki, a akcje gości kończyły się zazwyczaj przed polem karnym przeciwnika.
Gospodarze z łatwością wytrzymali końcowy nacisk Betisu i zdobyli trzy punkty, co oznacza czwarte czyste konto w ostatnich sześciu meczach. Dzięki zwycięstwu drużyna Bordalasa awansowała do górnej połowy tabeli, natomiast Betis stracił szansę na odskoczenie Celcie Vigo o sześć punktów i przygotowuje się do czwartkowego 1/8 finału Ligi Europy w Grecji przeciwko Panathinaikosowi.
Sevilla – Vallecano 1:1
Na Sanchez Pizjuan meczu spotkały się dwie drużyny, które w ostatnich czterech meczach ligowych nie przegrały. Pierwszy niebezpieczny strzał oddał Jorge de Frutos. Bramkarz Sevilli Odysseas Vlachodimos był jednak gotowy i dobrze interweniował.
Mimo że początek meczu należał do Rayo, to w 13. minucie niespodziewanie na prowadzenie wyszli gospodarze. Cesar Azpilicueta precyzyjnym dośrodkowaniem znalazł przed bramką Adamsa, który głową przy lewym słupku otworzył wynik starcia. Po strzeleniu bramki jakość gry spadła i po obu stronach zaczęły się mnożyć niepotrzebne straty.

Kolejna wielka szansa pojawiła się dopiero pod koniec pierwszej połowy, kiedy to Isi Palazon nie wykorzystał okazji do wyrównania wyniku tuż przed przerwą, strzelając głową tuż nad bramką. Po przerwie Adams mógł zapewnić gospodarzom dwubramkowe prowadzenie, ale ostatecznie nie wykorzystał swojej szansy.
Gospodarze szybko za to zapłacili. Precyzyjne podanie Frana Pereza trafiło do Pachy na granicy pola karnego, który nie zawahał się i mocnym strzałem pod poprzeczkę pokonał Vlachodimosa, wyrównując wynik na 1:1.
W ostatnim kwadransie intensywność gry obu drużyn prawie całkowicie zniknęła. Strzały Chidery Ejukeho i Nemanji Gudelja nie przyniosły gospodarzom sukcesu. Wynik ten oznacza, że Rayo nie wygrało już ośmiu meczów wyjazdowych z rzędu, podczas gdy Sevilla pozostaje niepokonana w ostatnich siedmiu meczach między tymi drużynami.
Valencia – Alavés 3:2
Valencia chciała kontynuować passę po ostatnim zwycięstwie nad Osasuną. Jej przeciwnikiem było Deportivo Alaves, które z kolei chciał zapomnieć o lutym, że nie wygrał żadnego z pięciu meczów. Guido Rodriguez już w pierwszych sekundach meczu popełnił faul w swoim polu karnym. Sędzia Jose Guzman podyktował rzut karny, który wykonał Lucas Boye.
Argentyński napastnik zachował zimną krew i strzałem w lewą część bramki ustalił wynik na 1:0. Jednak stracona bramka zmobilizowała Valencię do lepszej gry. Niedługo potem w niebezpiecznej sytuacji znalazł się Umar Sadiq, któremu zabrakło zaledwie kilku centymetrów, aby strzelić gola z bliskiej odległości. Filip Ugrinić również nie wykorzystał świetnej okazji, a jego strzał z dobrej pozycji w polu karnym został zablokowany przez jednego z obrońców.
Alaves, mimo bardziej pasywnej gry, utrzymało obiecujące prowadzenie do przerwy. Podopieczni Carlosa Corberana zasłużenie wyrównali wynik na 1:1 już w 47. minucie. Antonio Sivera zdołał jeszcze obronić daleki strzał Ugrinicia w lewy słupek, jednak jako pierwszy do odbitej piłki dotarł Sadiq. Nigeryjczyk podał piłkę do Javiego Guerro, który krótko po zmianie stron wyrównał wynik na 1:1.
Goście mogli ponownie wyjść na prowadzenie dzięki Boye, który głową minimalnie chybił prawy słupek bramki Stolego Dimitrievskiego. Najlepszy strzelec Alaves doczekał się jednak bramki w 71. minucie. Po dośrodkowaniu Denisa Suareza z rzutu rożnego Boye wyskoczył na wysokości pola karnego i precyzyjnie umieścił piłkę przy prawym słupku bramki Valencii, dając gościom prowadzenie 2:1. Jednak nawet ten gol nie był zwycięski. W emocjonującej końcówce gospodarze najpierw wyrównali na 2:2.

Głowa Unaia Nuneza w 90. minucie trafiła w prawy słupek, ale Sivera nie miał już szans na obronę dobitki Eraya Comerta. W szóstej minucie doliczonego czasu nastąpił kolejny zwrot akcji w postaci rzutu karnego dla Valencii, a Duro strzałem w środek bramki zakończył spektakularny comeback wynikiem 3:2. Z powodu protestów w napiętej końcówce meczu Jon Pacheco i Ander Guevara nie dokończyli spotkania i musieli przedwcześnie udać się pod prysznic.
