Jagiellonia w Białymstoku wykonała ogromny pierwszy krok w stronę awansu do fazy ligowej Ligi Europy, ale musiała jeszcze dostawić drugi, żeby móc już w pełni świętować. Czterobramkowa zaliczka przed rewanżem stawiała ją w roli zdecydowanego faworyta do wygrania dwumeczu, jednak od początku spotkania w Gruzji musiała być czujna, żeby tej przewagi szybko nie roztrwonić.
Jaga objęła prowadzenie po rzucie karnym, ale szybko wypuściła je z rąk
Na obiekcie im. Micheila Meschiegoi w Tibilisi, który nie jest głównym stadionem Iberii i może pomieścić ponad 27 tysięcy ludzi, zasiadło kilka tysięcy fanów, ale mogło mieć powody do radości już w piątej minucie, bo Bakar Kardava oddał dobry strzał głową, który obronił Sławomir Abramowicz i uruchomił szybką kontrę, która powinna zakończyć się golem, ale Jesus Imaz po minięciu bramkarza, wyrzucił się zbyt mocno i uderzył w boczną siatkę.
W kolejnych minutach optyczną przewagę mieli gospodarze, ale brakowało im konkretów. Natomiast blisko gola w 19. minucie był Kajetan Szmyt, jednak uderzył minimalnie obok bramki. Po upływie trzydziestu minut gry Jagiellonia miała rzut karny. Kajetan Szmyt zgrywał piłkę głową w polu karnym, piłkę ręką zatrzymał rywal, a z jedenastu metrów do siatki trafił Jesus Imaz.
Jaga długo nie cieszyła się z prowadzenia, bo już pięć minut później było 1:1. Źle głową interweniował Bernardo Vital, a pięknym strzałem popisał się Zviad Natchkebia. Chwilę wcześniej ostrzeżenie wysłał Stephen Ende, ale jego uderzenie sprzed pola karnego nieco minęło bramkę Abramowicza, Natchkebia był bardziej precyzyjny. Po utracie gola Iberia miała szybko ruszyła w poszukiwaniu kolejnego gola, jednak go nie znalazła i do przerwy był remis.
Klynge dał zwycięstwo Jagiellonii, która zagra w Lidze Europy!
Adrian Siemieniec już w przerwie dokonał pierwszej zmiany, zszedł Jeremy Agbonifo, a jego miejsce zajął Ousmane Sow. Już na starcie Jaga zagrała bardzo ciekawą akcję. Prelec przerzucił obrońców rywali, ale uderzenie głową Imaza nie trafiło do siatki. Chwilę później Hiszpan znowu miał okazję i ponownie uderzył nad poprzeczką.
Po aktywnym początku drugiej części, w kolejnych minutach brakowało dobrych okazji, aż do 63. minuty. Wtedy bardzo dobry strzał oddał Szmyt, ale jego uderzenie obronił Giorgi Makaridze. Natchkebia kilka minut później był blisko powtórzenia strzału z pierwszej połowy, ale tym razem jego uderzenie było niecelne. Goście poszli z konkretną odpowiedzią i w 70. minucie było 2:1 dla Jagiellonii. Imaz podał do Andersa Klynge, a ten dał prowadzenie.
Natchkebia nie wytrzymywał ciśnienia i w 74. minucie ostro wszedł w Sow i obejrzał za to żółtą kartę, ale Montoia uderzył ze stałego fragmentu gry niecelnie. Iberia miała swoją dobrą okazję w końcówce, ale groźny strzał został wyblokowany. Chwilę później próbował Sow, jednak uderzył bardzo niecelnie.

Natchkebia powinien dać remis, oddał dobry strzał, wydawało się, że piłka zmierza do pustej bramki, ale wtedy kapitalnie głową na linii bramkowej interweniował Eryk Kozłowski.
Jagiellonia pierwszy raz w historii zagra w fazie ligowej Ligi Europy. Swoich rywali pozna w jutrzejszym losowaniu, które odbędzie się o godzinie 13.

