Jakub Kiwior wywalczył karnego, a później asystował, ale Porto tylko remisuje w Pilźnie

Jakub Kiwior wywalczył karnego, a później asystował, ale Porto tylko remisuje w Pilźnie
Jakub Kiwior wywalczył karnego, a później asystował, ale Porto tylko remisuje w PilźnieČTK / Chaloupka Miroslav / Profimedia

FC Porto jest dopiero trzecią drużyną, która strzeliła gola Viktorii Pilzno. Ale nie oszukujmy się - grając całą połowę w przewadze i mając rzut karny to wstyd nie wykorzystać okazji do zwycięstwa. "Smoki" wracają z remisem 1:1, pozostając w czołówce Ligi Europy przed ostatnimi meczami.

Po męczarniach z Vitórią Guimaraes, zawodnicy Porto przyjechali do mroźnego Pilzna, gdzie czekała na nich prawie imienniczka rywali – Viktoria. Trzecia siła naszych sąsiadów wciąż nie przegrała żadnego meczu w Lidze Europy i chciała to utrzymać po siedmiu kolejkach.

Sprawdź szczegóły meczu Viktoria Pilzno – FC Porto

Na Doosan Arenie w czwartkowy wieczór gospodarze byli osłabieni brakami kadrowymi, a mimo to zaczęli bardzo solidnie. Co więcej, już po pięciu minutach zdołali objąć prowadzenie. Wyjątkowej urody uderzenie pod poprzeczkę skierował nieoczekiwanie Lukas Cerv, zaskakując piłkarzy Porto.

„Smoki” nie były w stanie skutecznie odpowiedzieć, długo nie tworząc dobrych okazji. A gdy te się pojawiały – jak wyjście sam na sam Borjy Sainza z 18. minuty – strzały wędrowały wprost w ręce Floriana Wiegele. Przewaga miejscowych mogła dodatkowo wzrosnąć w 24. minucie, ale próba wysłania kolejnej rakiety pod poprzeczkę przez Amara Memicia minęła spojenie.

Męczarnie Porto mogły zakończyć się po szybkim wejściu Jakuba Kiwiora lewą stroną, gdyby Rodrigo Mora umiał zagranie wykorzystać. Miejscowi stracili jeszcze kontuzjowanego Kabongo, a mimo to nie tracili dyscypliny w grze. Zresztą, główka Samu z 36. minuty była łatwa do wyłapania, znacznie bliższy powodzenia wydawał się Prince Adu w 41. minucie, gdy obrona Porto pozwoliła mu wejść w pole karne i szukać dalszego słupka.

Kluczowy moment pierwszej połowy nastąpił już w 45. minucie. Po rzucie rożnym Jakub Kiwior uderzył piłkę z główki i odbiła się od słupka. Zawodnicy gości domagali się rzutu karnego i faktycznie – po wizycie przed monitorem – sędzia przyznał jedenastkę. Mało tego, Matej Vydra obejrzał czerwoną kartkę za wybicie piłki ręką ze światła bramki. I tylko nic z tego nie wynikało: Samu Aghehowa haniebnie przestrzelił i do przerwy było 1:0.

Jeśli do przerwy sytuacja FC Porto była frustrująca, to po powrocie do gry przypominała już bicie głową w mur. Przewaga gości była oczywista – Viktorka cofnęła się znacząco i walczyła przede wszystkim o utrzymanie wyniku, wypuszczając tylko próby kontry co jakiś czas. Pod bramką miejscowych zaczynało się kotłować, ale celnego strzału Porto nie było w stanie oddać.

Dopiero w 73. minucie Wiegele świetnie przeciął lot piłki, która zmierzała do rywali. Bramkarz popisał się też w 79. minucie, wybijając uderzenie Deniza Gula, a próba dobitki Kiwiora była już fatalna. Pod bramką Viktorii zaczęło się kotłować w końcówce, choć pierwsze trafienie Porto zostało unieważnione po zagraniu ręką. Za to w 90. minucie Kiwior dograł do Deniza Gula, ten obrócił się z Cervem na plecach i wpakował piłkę do siatki na wagę remisu. I choć Porto walczyło do końca, to podział punktów wydaje się sprawiedliwy, utrzymując Porto - póki co - w pierwszej ósemce. 

Statystyki meczu Viktoria Pilzno - FC Porto
Statystyki meczu Viktoria Pilzno - FC PortoOpta by Stats Perform
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen