Na swoim stadionie Badalona niedawno zdołała zatrzymać Barcelonę Femeni, ale w stolicy Katalonii nie wygrała jeszcze nigdy. Ba, nawet remisu w dorobku nie ma. Otwierający kwadrans poniedziałkowego meczu 25. kolejki Ligi F mógł zwiastować, że przyjezdne poszukają takiego właśnie wyniku.
Próby ataków Barcy nie dawały efektów i dopiero rzut karny przyniósł otwarcie wyniku. Po zagraniu rywalki ręką w polu karnym Salma Paralluelo skutecznie zmyliła Carlę Abdon i strzeliła pierwszego gola. Z kolei po 20 minutach Kika Nazareth oddała wysoki strzał, ale Abdon obroniła i odcięła Ewę Pajor od dobitki.
Takim wynikiem skończyła się pierwsza połowa, a worek z bramkami rozwiązał się okrutnie dla przyjezdnych po zmianie stron. W 50. minucie wrzutka Kiki Nazareth z wolnego trafiła przed bramkę, Abdon nie utrzymała piłki w rękach i Marta Torrejon dostała szansę na dobicie, którą wykorzystała.
Niewiele ponad minutę później było już 3:0 na tablicy – Sydney Schertenleib huknęła z ponad 20 metrów, wsuwając piłkę przy słupku, choć po rękawicy Abdon. Zanim wybiła godzina meczu, Esmee Brugts dołożyła swojego gola wysokim lobem za kołnierz Abdon.
Do tej plejady strzelczyń nie dołożyła już nic Ewa Pajor, która zeszła po nieco ponad godzinie. Za to wynik nie był jeszcze zamknięty, bo znokautowana Badalona nie była już w stanie stawiać skutecznego oporu.
Czwarte trafienie zapisała na swoim koncie Mapi Leon w 73. minucie bezpośrednio z rogu, a pięć minut później Pina i Salma świetnie poprowadziły atak lewą stroną, który Fenger zwieńczyła szóstym golem w meczu. Do końca spotkania Barca naciskała na rywalki, ale Abdon miała ostatnie słowo, zatrzymując ostatecznie cztery z 10 celnych strzałów.
Na pięć meczów przed końcem sezonu Barcelona Femeni już tylko matematycznie może stracić tytuł mistrzowski. Ma przewagę 13 punktów nad Realem Sociedad, dlatego ostateczna pieczęć na triumfie w Lidze F może zostać przybita w kolejnym meczu - najpewniej w derbach przeciwko Espanyolowi, które mają zostać przełożone z 26 kwietnia na inny termin.
