Mikael Ishak przedłużył nadzieję Lecha, który odpada mimo zwycięstwa

Zaktualizowany
Mikael Ishak przedłużył nadzieję Lecha, który odpada mimo zwycięstwa
Mikael Ishak przedłużył nadzieję Lecha, który odpada mimo zwycięstwaKonrad Swierad / Alamy / Profimedia

Jeszcze przed przerwą Lech Poznań odrobił całą stratę z pierwszego meczu. I choć rozegrał znacznie lepsze zawody od Szachtara, to pechowy gol samobójczy kończy przygodę z Ligą Konferencji. Niby wygrana, a boli jak znana w polskim światku piłkarskim klasyczna "mokra szmata".

Po bardzo bolesnej lekcji w Poznaniu Lech przyjechał do Krakowa z misją prawie niemożliwą. Miał do odrobienia dwie bramki z rywalem, który wcześniej potrafił okrutnie wykorzystać błędy mistrzów Polski, a na papierze jest co najmniej o klasę wyżej.

Sprawdź szczegóły meczu Szachtar – Lech

Ishak odrobił straty w pierwszej połowie

Kto spodziewał się gwałtownego szturmu „Kolejorza”, ten musiał się rozczarować bardzo chłodnym, zachowawczym początkiem spotkania. Poznaniacy zaczęli spokojnie, chwilami aż zaskakująco dla rywali.

Nie forsowali defensywy Szachtara i dopiero w 13. minucie doczekaliśmy się groźnej sytuacji pod jedną z bramek. Gumny rozegrał z Ismaheelem, ten posłał wrzutkę wysoko przed bramkę, a Mikael Ishak doskoczył do główki i kierunkiem strzału złapał na wykroku Dmytro Riznyka, który nie mógł nic zrobić.

W porównaniu do pierwszego meczu Lech grał zdecydowanie bardziej odpowiedzialnie w obronie, sprawiając ogromne problemy rywalom. Ukraińska drużyna dopiero w 30. minucie zbliżyła się do zagrożenia bramce Mrozka. Wrzutka Alissona była o centymetry od znalezienia Kaua Eliasa, lecz ten skończył rozbijając się o bandy reklamowe.

Była jeszcze krótka seria rzutów rożnych, za to nie było efektów. Podobnie nie dawały skutku próby założenia pressingu na zawodników Lecha, który wydawał się konsekwentnie realizować plan. Do przerwy nie dopuścił do żadnego (!) celnego strzału rywali, za to w doliczony czas wszedł kapitalnym strzałem Thordarsona z dogrania Kozubala, który Riznyk instynktownie wypchnął nad poprzeczkę.

To zaczęło serię rzutów rożnych, z których drugi dał punkt zaczepienia: jeden z rywali zbił piłkę ręką, a Sander van der Eijk został przywołany do monitora. Przyznał rzut karny, a Mikael Ishak mocnym i niskim uderzeniem wpakował piłkę do siatki tuż przed gwizdkiem na przerwę.

Gdyby nie ta jedna akcja...

Gospodarze próbowali zacząć drugą połowę z kopyta, ale szybko nadziali się na atak Lecha, w którym Joel Pereira (wprowadzony za kontuzjowanego Gumnego w przerwie) huknął z prawej strony. Riznyk obronił, ale pozwolił Kozubalowi na dobitkę. Już leżąc, golkiper wypchnął piłkę nogami, kolejna dobitka Ishaka wpadła w obrońcę, a jeszcze jedno podejście Kozubala wyszło na aut...

Jeszcze bliżej gola dla Lecha było w 58. minucie, znów dzięki aktywności prawej strony. Tym razem piłka wylądowała w siatce po strzale Thordarsona, jednak Pablo Rodriguez - choć starał się zaznaczać wyłączenie z akcji - przeszkadzał Riznykowi przy próbie obrony. Po niewykorzystanych okazjach przyszła sroga kara: po wrzutce Newertona z lewej strony piłkę trącali kolejno Mońka, Mrozek i Moutinho, a ten ostatni przypadkiem wpakował ją do własnej siatki. 

Tak stracona bramka na dłuższą chwilę wybiła z rytmu Poznaniaków, którzy dopiero na 12 minut przed końcem Kozubal i Ishak szukali strzału - obaj źle trafili w piłkę. Nerwy były widoczne na równi z wolą walki o korzystny wynik. Newerton mógł jeszcze dobić Poznaniaków w ostatnich minutach, ale ustrzelił jedynie boczną siatkę. 

"Kolejorz" musiał naciskać na ostatniej prostej, czym otwierał rywalom drogę do swojej bramki. Na szczęście Szachtar był nie mniej chaotyczny i nawet mając przewagę przed bramką Mrozka panikowali. Piłkę na wagę dogrywki miał w 90+4. minucie Walemark po zgraniu Moutinho, jednak pośpiech go zgubił i posłał piłkę w trybuny.

Statystyki meczu Szachtar - Lech
Statystyki meczu Szachtar - LechOpta by Stats Perform
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen