Mistrz Polski nie był faworytem w tej konfrontacji, ale też nie wzniósł się na swoje wyżyny. Frederiksen przyznał, że Szachtar przewyższał jego zespół w wielu aspektach.
"Każdy mógł zobaczyć, jak dużą jakość miał dzisiaj nasz przeciwnik - szybkość, siła fizyczna, gra z piłką. Trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że rywal okazał się znacznie bardziej wymagający od drużyn, z którymi rywalizujemy w ekstraklasie. To mocno było widać stojąc na linii boiska" – ocenił.
Szkoleniowiec czuł jednak niedosyt. Jak przyznał, jego podopiecznych stać na zdecydowanie lepszą grę, a dobrych momentów było niewiele. Po zdobyciu kontaktowego gola przez Mikaela Ishaka Poznaniacy zagrali odważniej, nieco bardziej kreatywnie, ale ten zryw trwał zaledwie kilkanaście minut.
"Wszyscy wiemy, że zagraliśmy przeciwko bardzo silnej drużynie, ale mimo to, mogliśmy zrobić coś więcej i osiągnąć lepszy wynik. Dla mnie najważniejszą kwestią była nasza gra z piłką przy nodze – mając tylu dobrych piłkarzy nie potrafiliśmy pokazać naszego poziomu. Notowaliśmy zbyt wiele strat, a potem musieliśmy wracać do obrony, a Szachtar był niezwykle groźny w kontrataku. Myślę, że obraz tego spotkania mógłby być lepszy, gdybyśmy potrafili coś więcej zrobić, gdy byliśmy w posiadaniu piłki" – stwierdził.

Opiekun gości Arda Turan przyznał, że jego zespół podszedł do meczu z bardzo dużym respektem do rywala. Jak dodał, na początku meczu Szachtar grał nieco statycznie.
"Potrafiliśmy jednak dobrze radzić sobie z pressingiem Lecha. W miarę upływu czasu przenosiliśmy ciężar gry na połowę rywala, a potem pod jego pole karne. Nasza przewaga zakończyła się zdobyciem gola. Mieliśmy pewne kłopoty w drugiej połowy, ale jak wcześniej powiedziałem przed meczem, że niezwykle trudno jest grać na pełnych obrotach przez pełne 90 minut przeciwko takiej drużynie jak Lech Poznań i to przed jego kibicami" – tłumaczył Turan.
Za tydzień w Krakowie dojdzie do rewanżowego meczu. Turecki szkoleniowiec uważa, że nic nie jest jeszcze rozstrzygnięte. Turan w przeszłości grał w Barcelonie i uczestniczył w legendarnym już meczu Ligi Mistrzów przeciwko Paris Saint Germain. Katalończycy przegrali pierwszy pojedynek 0:4, ale w rewanżu wygrali 6:1 i awansowali do ćwierćfinału Ligi Mistrzów.
"Nie możemy porzucić naszej kultury gry, naszego stylu. Musimy okazać należyty szacunek mistrzowie Polski i podejść do meczu, tak jakby było 0:0. W przeciwnym razie możemy znaleźć się w kłopotach. Tak naprawdę Lech w rewanżu też zagra u siebie, bo przecież Polska to ich kraj" – zaznaczył.

Frederiksen nie traci wiary w możliwość awansu do 1/4 finału, ale zdaje sobie sprawę, że te szanse są nikłe.
"Krótko po meczu powiedziałem moim piłkarzom, że nigdy się nie poddamy. Przypominam sobie mecz z Crveną Zvezdą Belgrad, gdzie po porażce u siebie 1:3, pojawiła się na moment szansa, by odwrócić losy rywalizacji w rewanżu. Nasze szanse nie są zbyt duże - może na poziomie pięciu procent, ale nie przestajemy wierzyć" – podsumował trener Poznaniaków.
Spotkanie rewanżowe rozegrane zostanie 19 marca w Krakowie. Zwycięzca tego dwumeczu w ćwierćfinale zmierzy się z lepszym z pary AZ Alkmaar – Sparta Praga. Pierwszy mecz wygrali Holendrzy 2:1.
