Raków od początku kontrolował przebieg spotkania, choć przez pierwszy kwadrans żadna ze stron nie potrafiła stworzyć klarownych okazji. Gospodarze oddali jeden strzał, który nie sprawił jednak większych problemów defensywie częstochowian. Mecz toczył się w spokojnym tempie, a oba zespoły długo badały swoje możliwości.
Z upływem czasu przewaga drużyny Dawida Kroczka stawała się coraz bardziej widoczna. Po kilku niecelnych próbach Valletty z dystansu Raków wyprowadził zabójczy cios. W 22. minucie Tomasz Pieńko idealnie obsłużył prostopadłym podaniem Michaela Ameyawa, a skrzydłowy zachował zimną krew i płaskim strzałem otworzył wynik spotkania.
Dziewięć minut później było już praktycznie po emocjach. Tym razem w roli głównej wystąpił sam Pieńko, który wykorzystał niepewną interwencję bramkarza po strzale Adina Molnara i skutecznie dobił piłkę do siatki. Raków prowadził 2:0, a w dwumeczu aż 5:1.
Do końca pierwszej połowy obraz gry już się nie zmienił. Częstochowianie całkowicie odebrali rywalom chęć do atakowania, dłużej utrzymywali się przy piłce i kontrolowali wydarzenia na boisku. Znacznie bardziej pachniało trzecim golem Rakowa niż kontaktem gospodarzy, którzy nie potrafili zagrozić bramce gości.
Po zmianie stron polski zespół szybko podwyższył prowadzenie. W 54. minucie ponownie błysnął duet Pieńko – Molnar. Po obronionym uderzeniu pomocnika Rakowa jako pierwszy do odbitej piłki dopadł Adin Molnar i z bliska skierował ją do siatki, podwyższając wynik na 3:0.
Sześć minut później sytuacja Valletty stała się jeszcze trudniejsza. Petar Sekulović sfaulował Tomasza Pieńko, obejrzał drugą żółtą kartkę i musiał opuścić boisko. Grający w osłabieniu gospodarze praktycznie przestali istnieć, a Raków przez długie fragmenty nie oddawał im piłki.
Dominacja częstochowian została przypieczętowana w 78. minucie. Oliwier Kwiatkowski dograł do Patryka Makucha, a napastnik przyjął piłkę w polu karnym, przełożył ją na lewą nogę i mocnym strzałem pod poprzeczkę ustalił wynik spotkania na 4:0.
Do ostatniego gwizdka Raków spokojnie kontrolował przebieg meczu i nie pozwolił rywalom na stworzenie większego zagrożenia. Zespół Dawida Kroczka pewnie wygrał 4:0, triumfował łącznie 7:1 w dwumeczu i zameldował się w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Konferencji.

