Trener Rakowa po meczu z Fiorentiną: czujemy niedosyt i złość, w rewanżu będziemy walczyć

Trener Rakowa po porażce z Fiorentiną: czujemy niedosyt i złość, w rewanżu będziemy walczyć
Trener Rakowa po porażce z Fiorentiną: czujemy niedosyt i złość, w rewanżu będziemy walczyćPhoto by GABRIELE MALTINTI / GETTY IMAGES EUROPE / GETTY IMAGES VIA AFP

- Czujemy niedosyt i złość – przyznał trener Rakowa Częstochowa Łukasz Tomczyk po wyjazdowej porażce z Fiorentiną 1:2 (0:0) w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Konferencji. Wicemistrzowie Polski prowadzili przez dwie minuty, a przegrali po golu straconym z rzutu karnego w doliczonym czasie.

"Doprowadziliśmy do tego, że w rewanżu będziemy walczyć. Zrobimy wszystko, by odwrócić to, co się tu wydarzyło, bo ciężko jest wygrać we Włoszech, z wielu względów. Dobrze weszliśmy w spotkanie, z jakością. W pierwszej połowie było dużo szarpanej gry, wiedzieliśmy, że trzeba będzie pocierpieć" – analizował.

Przyznał, że Częstochowianie przeżyli trudne momenty, tracąc gola zaraz po objęciu prowadzenia, a potem drugiego w samej końcówce po karnym za zagranie ręką.

"Zrobimy wszystko, by dać z siebie w rewanżu „maksa”. Towarzyszą mi różne emocje. Nie wygraliśmy, a jesteśmy w klubie, który chce wygrywać wszystko. Z drugiej strony, wiemy, z kim graliśmy, co oferuje włoska piłka, a daliśmy radę. Myślę, że już w rewanżu pokażemy, że wyciągnęliśmy wnioski, odrobiliśmy lekcję. Po pierwszym meczu jest nieco łatwiej, bo poznaliśmy 'na żywo' rywala" – skomentował.

Sekwencja gola Jonatana Brunesa
Sekwencja gola Jonatana BrunesaPhoto by GABRIELE MALTINTI / GETTY IMAGES EUROPE / GETTY IMAGES VIA AFP / Opta by Stats Perform

Podziękował kibicom Rakowa za doping na stadionie.

"Było ich słychać na tym dużym stadionie. Pokonali długą drogę, by z nami być, zrobili wszystko, by nam pomóc. Wierzę, że u siebie się zjednoczymy, pokażemy trochę polskiego charakteru, siły i przejdziemy dalej" – dodał trener.

Zaznaczył, że jego zespół potrzebował trochę szczęścia.

"Przy pierwszym golu Fiorentiny wyglądało tak, jakby strzelcowi piłka „zeszła” z nogi. O rzucie karnym decydowały centymetry. Było widać siłę ligi włoskiej i ogranie gospodarzy w europejskich pucharach. Ale też piłkarze czują, że w rewanżu będziemy mieli swoje momenty i musimy wierzyć" – zauważył.

Podkreślił, że jego drużyna walczy "na trzech frontach": ekstraklasa, Puchar Polski i Liga Konferencji.

Trener Fiorentiny Paolo Vanoli przyznał, że zdaje sobie sprawę z tego, że w lidze włoskiej sytuacja jego drużyny, która broni się przed spadkiem, nie jest łatwa.

"Liga Konferencji jest dla nas bardzo ważna. Chcemy spróbować ją wygrać. Czasami, jako trener, muszę dokonywać różnych wyborów. Pierwsza połowa była w naszym wykonaniu ok. Brakowało trochę skuteczności, strzałów z dystansu. Wiadomo, że w takich spotkaniach nie będziemy mieć nie wiadomo ile okazji" - powiedział i podkreślił, że rewanż w Polsce będzie bardzo trudny.

Jak zaznaczył, od piątku myśli już tylko o poniedziałkowym spotkaniu w Serie A z Cremonese.

Rewanż Raków - Fiorentina zostanie rozegrany 19 marca w Sosnowcu.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen