Takie przekonanie panuje wśród osób blisko związanych z klubem, mimo narastającej presji na menedżera i jego zespół.
Arteta określił sobotnią porażkę 1:2 z Bournemouth jako "mocny cios w twarz", a teraz uwaga skupia się na kluczowym fragmencie sezonu Arsenalu.
Przed zespołem decydujące starcie w Lidze Mistrzów ze Sportingiem, a następnie potencjalny mecz o tytuł Premier League z Manchesterem City.
Mimo ostatnich niepowodzeń, osoby z otoczenia klubu podkreślają, że wiara w długofalową wizję Artety pozostaje niezachwiana. To zaufanie nie powinno osłabnąć nawet wtedy, gdyby Arsenal nie osiągnie sukcesu ani w Lidze Mistrzów, ani w Premier League.

Porażki w finale Pucharu Ligi oraz ćwierćfinale Pucharu Anglii sprawiły, że mentalność drużyny jest pod jeszcze większą lupą, a na Artetę spadła dodatkowa odpowiedzialność, by utrzymać ambicje zespołu w końcówce sezonu.
Hiszpan ostatnio bagatelizował sugestie o trwających rozmowach kontraktowych, jednak według informacji Flashscore wstępne negocjacje już się odbyły, a celem jest dopięcie nowej umowy przed startem kolejnych rozgrywek.
Po końcowym gwizdku w meczu z Bournemouth na Emirates Stadium wyraźnie dało się słyszeć gwizdy i oznaki frustracji. Teraz uwaga przenosi się na to, jak klub odpowie na rosnącą presję w decydujących tygodniach.
Arteta ma już zapewnione dalsze wsparcie na rynku transferowym. Arsenal raczej nie wyda tyle, co latem, ale planuje wzmocnić kluczowe pozycje.
Wśród priorytetów transferowych są środkowy pomocnik oraz ofensywny zawodnik na lewą stronę, bo klub chce podnieść ogólną jakość i zwiększyć głębię składu.
Na ten moment zadaniem Artety jest ustabilizowanie sytuacji i powrót do najwyższej formy. Co jednak najważniejsze, ma pełne poparcie władz klubu i – biorąc pod uwagę kulturę, którą buduje – wszystko wskazuje na to, że pozostanie na stanowisku niezależnie od tego, jak zakończy się ten sezon.

