"Klub uważa, że sędziowanie było niezgodne z obowiązującymi przepisami, co miało bezpośredni wpływ na przebieg meczu i jego wynik" – napisała w oświadczeniu "Barca", której zawodnikami są Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny.
Do incydentu doszło w 54. minucie. Po wznowieniu gry Marc Pubill z Atletico Madryt zagrał piłkę ręką w polu karnym, tuż po podaniu od swojego bramkarza Juana Musso. Rumuński sędzia Istvan Kovacs nie odgwizdał faulu, a asystent wideo (VAR) nie ostrzegł go, co wywołało protesty piłkarzy i sztabu Barcelony.
"Nie mogę w to uwierzyć! Bramkarz odbił piłkę, a zawodnik zatrzymał ją ręką, po czym gra została wznowiona. Dla mnie to czerwona kartka. Może druga żółta kartka, a więc czerwona i rzut karny. To mogło całkowicie odmienić losy meczu" – mówił wzburzony trener Barcelony Hansi Flick na pomeczowej konferencji prasowej. Atletico prowadziło wówczas 1:0.
"FC Barcelona uważa, że ta decyzja, a także reakcja asystenta wideo (VAR), stanowią poważny błąd. W związku z tym klub zażądał wszczęcia dochodzenia, dostępu do komunikacji sędziowskiej oraz, w razie potrzeby, oficjalnego przyznania się do popełnionych błędów i podjęcia odpowiednich działań" – głosi dalsza cześć komunikatu.
W tym samym kontekście FC Barcelona uważa, że nie jest to pierwszy przypadek, gdy w ostatnich edycjach Ligi Mistrzów niezrozumiałe decyzje sędziowskie poważnie zaszkodziły zespołowi i uniemożliwiły rywalizację na równych warunkach z innymi klubami.
Rewanż zaplanowano na 14 kwietnia w Madrycie.
