Bayern był faworytem tego spotkania i oczekiwano, że bez problemu przypieczętuje awans do 1/8 finału, jednak początek meczu okazał się dla gospodarzy trudny. Być może wpływ na to miała nieobecność ultrasów na stadionie, którzy zostali ukarani przez UEFA za użycie pirotechniki.
Sprawdź szczegóły meczu Bayern - Royale Union
Dobra interwencja z bliska w wykonaniu Kjella Scherpena po strzale Harry’ego Kane’a była jedynym poważnym zagrożeniem dla bramki Unionu w pierwszych 30 minutach. To jednak goście byli bliżej zdobycia gola przed przerwą. Kevin Mac Allister był o centymetry od zamknięcia dośrodkowania z rzutu wolnego, a chwilę później niepilnowany Promise David oddał groźny strzał głową, który świetnie obronił Manuel Neuer.
Wkrótce inicjatywę przejął Bayern, ale w ofensywie był zaskakująco nieskuteczny i do przerwy zasłużenie nie zdobył bramki. Biorąc jednak pod uwagę, że Die Roten tylko raz od 2009 roku zremisowali 0:0 w fazie grupowej LM, taki wynik nie mógł się długo utrzymać. Gospodarze szybko odnaleźli swój rytm.
Rzut rożny wykonany przez Michaela Olise został skutecznie zamieniony na gola przez zdeterminowanego Kane’a, który tym samym zakończył swoją trzy-meczową serię bez bramki w LM. Trzy minuty później dołożył drugie trafienie z rzutu karnego, po tym jak został sfaulowany przez Scherpena w polu karnym.
Sytuacja Bayernu nieco się skomplikowała, gdy Kim Min-Jae obejrzał drugą żółtą kartkę za faul na Raulu Floruczu bez piłki, ale gospodarze szybko odzyskali kontrolę nad meczem.
Na 10 minut przed końcem Bayern otrzymał kolejny rzut karny po tym, jak Kamiel Van de Perre zagrał ręką podczas interwencji, jednak Kane nie wykorzystał szansy na hat-tricka, trafiając w poprzeczkę. Był to dopiero jego drugi niewykorzystany rzut karny na 14 prób w karierze w LM.
Mimo przewagi liczebnej, Union w końcówce opadł z sił i miał szczęście, że nie stracił kolejnej bramki, gdy Olise nie trafił do siatki po podaniu od Luisa Diaza.
Pomimo nerwowego początku, Bayern utrzymuje serię meczów bez porażki na własnym stadionie w fazie grupowej/fazie ligowej LM od 2013 roku i dzięki temu awansuje bezpośrednio do fazy pucharowej. Z kolei Union raczej nie ma już szans na dalszy awans w swoim debiutanckim sezonie w UCL, zwłaszcza że w ostatniej kolejce zmierzy się z rozpędzoną Atalantą.

