Przejdź do głównej treści

Lewandowski najpierw strzelił do swojej bramki, później potwierdził wygraną Barcelony

Lewandowski najpierw strzelił do swojej bramki, później potwierdził wygraną Barcelony
Lewandowski najpierw strzelił do swojej bramki, później potwierdził wygraną BarcelonyČTK / AP / Petr David Josek

Wyjazd do Pragi zaczął się od ogromnych nerwów: Barcelonie nie tylko nie kleiła się gra, ale i szybko straciła gola. Gdy Fermin dubletem zapewnił oddech, pechowe trafienie samobójcze zaliczył Robert Lewandowski. Dopiero w drugiej połowie Dani Olmo i Polak zapewnili zwycięstwo.

Barcelona przyjechała do Pragi z tylko trzema zwycięstwami w sześciu kolejkach Ligi Mistrzów. Plan był więc jasny: trzeba wygrać siódmy i ósmy mecz, by wskoczyć do pierwszej ósemki. Praska Slavia, choć nie grała już w zasadzie o nic, nie zamierzała niczego ułatwiać.

Sprawdź szczegóły meczu Slavia Praga – Barcelona

Rogi Slavii kontra celownik Fermina

W pierwszych minutach Blaugrana nie była w stanie narzucić w pełni swoich warunków, choć pierwsza groźna sytuacja należała właśnie do przyjezdnych. Po sześciu minutach Fermin Lopez posłał piłkę nad poprzeczką, zanim gorąco zrobiło się pod drugą bramką. W 10. minucie rzut rożny trafił do Tomasa Holesa na bliższym słupku, ten przedłużył na drugi koniec bramki, gdzie Vasil Kusej wbiegł z piłką za linię.

Ku uciesze widowni, Slavia nie opuszczała połowy gości, a w 14. minucie Joan Garcia musiał piąstkować po kolejnym kornerze. Kolejne okazje nie przychodziły jednak pod bramką Barcy, której przewaga wydawała się już tylko rosnąć.

Tuż przed upływem 30 minut Eric Garcia z dystansu zmusił Jindricha Stanka do interwencji, a pięć minut później bramkarz musiał już wyciągać piłkę z siatki. Akcja Barcelony poszła lewą stroną, by skończyć się odegraniem do Fermina. Ten z ostrego kąta wpakował piłkę mocnym uderzeniem obok próbującego interweniować Stanka.

Właśnie 22-latek wyrósł na bohatera gości po kolejnych kilku minutach. Gdy Pedri dostrzegł, że stoi niekryty 19-20 metrów przed bramką, oddał mu piłkę. Fermin przymierzył i wsunął piłkę przy słupku. Wydawało się, że uderzenie z 42. minuty ustawia mecz na przewidywanej przed startem trajektorii, jednak Slavia zdołała odpowiedzieć: kolejny rzut rożny, strącenie piłki przy bliższym słupku i pechowe odbicie od barku Roberta Lewandowskiego. Samobój.

"Lewy" zdołał się zrehabilitować

Wznowienie gry przyniosło spodziewane ataki gości: sekundy po powrocie Pedri oddał pierwszy strzał, w 50. minucie z kolei piłka znalazła się w siatce, ale bez radości po stronie Barcelony. Bo strzał Fermina – odbity przez Stanka – znalazł na spalonym dobijających Lewandowskiego (powinien był pokonać golkipera!) i De Jonga.

Plany Barcy stały się trudniejsze do realizacji po 60 minutach, bowiem Pedri doznał kontuzji. Wszedł Dani Olmo i nos trenera nie zawiódł. W 63. minucie Stanek w świetnej okazji zatrzymał Lewandowskiego, lecz Barcelona nie odpuściła i piłkę dostał właśnie Olmo. Huknął zza pola karnego w samo okno na 3:2.

Duma Katalonii już wiedziała, że Slavii na kontakt pozwolić nie można. Ambitni piłkarze z Czech musieli uznać wyższość gości na 19 minut przed końcem. Na swoje trafienie doczekał się czyhający pod bramką Lewandowski. Polski napastnik z kłopotami przyjmował mocne podanie z lewej od Rashforda, ale - widząc ruch bramkarza do piłki - dopchnął ją szybko za linię.

Kapitan reprezentacji Polski otrzymał szansę gry przez pełne 90 minut, jakby Hansi Flick wiedział, że po pechu z pierwszej połowy potrzebuje dograć mecz do końca. A że zdobył swojego 106. gola w Lidze Mistrzów, cele obu zostały wykonane.

Statystyki meczu Slavia - Barcelona
Statystyki meczu Slavia - BarcelonaOpta by Stats Perform

Piłka nożna

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen