Atletico nie straciło gola w dwóch ostatnich meczach na stadionie Metropolitano, ale tym razem już w pierwszych pięciu minutach dwukrotnie był bliski utraty bramki.
Najpierw Jose Maria Gimenez wybił piłkę z linii bramkowej po tym, jak Sondre Brunstad Fet przelobował Jana Oblaka, a chwilę później Kasper Hogh przejął fatalne podanie Koke, lecz uderzył nad poprzeczką.
Podopieczni Diego Simeone odpowiedzieli równie groźnie – Alexander Sorloth główkował, ale Nikita Haikin świetnie interweniował. Alex Baena trafił do siatki głową, jednak jego radość przerwała chorągiewka sędziego sygnalizująca spalonego.

Nacisk gospodarzy stale rósł i w 15. minucie przyniósł efekt.
Sorloth nie dał się powstrzymać w starciu z byłym klubem – wykorzystał dośrodkowanie Davida Hancki i głową otworzył wynik, już po raz czwarty w ostatnich siedmiu meczach Atleti strzelając pierwszego gola.
Pablo Barrios i Sorloth byli bliscy podwyższenia prowadzenia, ale kapitalne interwencje Haikina okazały się kluczowe, bo chwilę później Bodo/Glimt wyrównało. Precyzyjne podanie Fredrika Andre Bjorkana trafiło do Fredrika Sjovolda, który w tłoku w polu karnym znalazł miejsce i uderzył nie do obrony, doprowadzając do remisu.
Wyrównanie padło wbrew przebiegowi gry, a bramka gości długo pozostawała zaczarowana aż do przerwy. Haikin popisał się znakomitą paradą po główce Nico Gonzaleza, Julian Alvarez główkował ponad bramką, a Pablo Barrios trafił w poprzeczkę.

Po zmianie stron Atleti nadal dominowali, ale kolejne niewykorzystane okazje zemściły się tuż przed upływem godziny gry.
Gospodarze nie potrafili wybić piłki z własnego pola karnego w zamieszaniu, a po trzech próbach Hakona Evjena, do futbolówki dopadł Hogh i z bliska wpakował ją do siatki przy bliższym słupku.
Odpowiedź Atleti była typowa dla całego meczu – dobre chęci niweczyła nieskuteczność, a Sorloth i rezerwowy Thiago Almada zmarnowali dogodne sytuacje.

Podopiecznym Simeone ostatecznie zabrakło pomysłów na odrobienie strat, co oznacza, że będą musieli zadowolić się rozstawieniem w barażach po tym, jak ich seria 13 domowych zwycięstw została nagle przerwana.
Bodo/Glimt znajduje się na drugim biegunie – to prawdopodobnie najważniejsza noc w historii klubu, bo druga sensacyjna wygrana w ciągu tygodnia zapewniła im miejsce w fazie pucharowej.
