NEC Nijmegen liczyło na to, że zostanie pierwszą drużyną w 17-letniej historii fazy play-off Ligi Mistrzów, która odrobi straty po domowej porażce 1:3 i awansuje do fazy głównej. Jednak nadzieje na zapisanie się w historii szybko prysły na dalekiej północy.
Sprawdź szczegóły meczu Bodo/Glimt - NEC Nijmegen
Bramkarz gości Gonzalo Crettaz został zmuszony do opuszczenia pola karnego, gdy napastnik Bodø Andreas Helmersen znalazł się sam na sam za linią obrony. Po tym jak argentyński golkiper zatrzymał piłkę ręką poza szesnastką, już w 3. minucie obejrzał czerwoną kartkę.
Po tej sytuacji nastąpiła seria okazji, a rezerwowy bramkarz Nikolas Polster popisał się dwiema świetnymi interwencjami po strzałach z dystansu. Jego wysiłki okazały się ostatecznie daremne, gdyż dwa szybkie gole Bodo/Glimt w doliczonym czasie pierwszej połowy rozstrzygnęły losy dwumeczu.
Najpierw Fredrik André Bjørkan skutecznie wykończył akcję z bliska po cofnięciu piłki przez Auklenda, a chwilę później sam Auklend wykorzystał okazję w polu karnym i podwyższył prowadzenie swojej drużyny.
Druga połowa toczyła się w wolniejszym tempie, a norweska drużyna wykorzystywała dodatkową przestrzeń, choć rzadko stwarzała zagrożenie. To zmieniło się, gdy nieco ponad kwadrans przed końcem padł trzeci gol – po znakomitej akcji Jensa Pettera Hauge na skrzydle, który minął rywala i dotarł do linii końcowej. Jego mocne dośrodkowanie wywołało chaos w pogubionej defensywie NEC, a piłka odbiła się od pechowego Deverona Fonville’a i wpadła do holenderskiej bramki.
Mimo rozczarowania wyraźną porażką w obu spotkaniach, NEC może cieszyć się z pierwszego od sezonu 2008/09 występu w fazie zasadniczej pucharów, gdyż teraz zagra w Lidze Europy.
Gospodarze natomiast mogą ponownie marzyć o rywalizacji z najlepszymi w Europie, licząc na powtórzenie lub nawet poprawienie historycznego awansu do 1/8 finału Ligi Mistrzów z poprzedniego sezonu.

