Już sam początek spotkania w Lizbonie pokazał, że tym razem kibice nie zobaczą takiej wymiany ciosów, jak podczas ostatniego starcia tych drużyn. Obie ekipy przede wszystkim postawiły na uważną grę w defensywie, choć oczywiście przy takiej jakości w ofensywie okazji bramkowych nie brakowało.
W zespole gości sygnał do ataku dał Kylian Mbappe. Francuz, który po jednomeczowej pauzie spowodowanej drobnym urazem wrócił do podstawowego składu, strzelał ze skraju pola karnego, a chwilę po nim mocniej uderzył Arda Guler. W obu przypadkach górą był Anatoliy Trubin. Wkrótce na wyżyny umiejętności musiał wspiąć się także Thibaut Courtois, gdyż piłka po strzale Fredrika Aursnesa odbiła się rykoszetem od Rafy Silvy, zmieniając nieco tor lotu.

W kolejnym fragmencie tempo starcia nieco spadło, a grę wkradało się sporo agresji. Emocji nie zabrakło za to w samej końcówce, w której bohaterem znów był bramkarz gospodarzy, a pechowcem Mbappe. Napastnik Los Blancos najpierw po składnej akcji zespołu posłał piłkę nad poprzeczką, a chwilę później nie zdołał pokonać golkipera z bliskiej odległości.
Gol i skandale
Po przerwie na murawę bardziej zdeterminowani wyszli zawodnicy Alvaro Alberoi, a wynik szybko fantastycznym strzałem w "okienko" otworzył Vinicius Junior, zdobywając drugą bramkę w tym sezonie Ligi Mistrzów. Po celebracji gola nastąpiło jednak wielkie zamieszanie, gdyż Brazylijczyk poskarżył się sędziemu, że został obrażony na tle rasistowskim przez Gianlukę Prestianniego, który miał nazwać go "małpą".
Sędzia Francois Letexier długo nasłuchiwał sygnału od kolegów z VAR, a między obozami obu drużyn rozpętała się kłótnia. Dodatkowo sam Vinicius sugerował, że nie chce wrócić na murawę, ale ostatecznie po rozmowach z kolegami i trenerem rywali Jose Mourinho zmienił decyzję, a arbitrowi udało wznowić się grę. Wszystko to działo się przy ogłuszających gwizdach z trybun, sytuacja na pewno będzie miała ciąg dalszy po spotkaniu.
Po uzyskaniu prowadzenia Real nadal dominował w posiadaniu piłki, a kolejne groźne strzały posyłał Vinicius, wciąż słuchając głośnego buczenia, gdy tylko dotykał futbolówki. Przeciwnicy także szukali swoich szans, jednak głównie skupiali się na kontratakach. Wydawało się, że niezdrowe emocje już powoli opadają, ale w końcówce meczu po kolejnych ostrych protestach sędzia wyrzucił na trybuny wściekłego Jose Mourinho.

Arbiter doliczył do spotkania 12 minut, a końcówka wciąż była nerwowa. Przy próbie wykonania rzutu rożnego przez gości w stronę piłkarzy poleciały różne przedmioty, co powodowało kolejne przerwy, choćby na zgłoszenie incydentów delegatowi. Po chwili jedna z butelek trafiła także w Viniciusa.
Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie, co oznacza, że bliżej fazy 1/8 finału Ligi Mistrzów jest Real Madryt. Benfica z pewnością będzie jednak walczyć do samego końca, w Madrycie zapewne będziemy podziwiać zacięte widowisko.
