Po zakończeniu serii 13 meczów bez porażki w starciu z Bournemouth w miniony weekend, Liverpool wiedział, że na Anfield musi dobrze rozpocząć spotkanie.
Wczesna kontuzja Jeremiego Frimponga nie była idealnym scenariuszem dla zespołu Arne Slota, ale Liverpool szybko się pozbierał i już w 15. minucie objął prowadzenie, gdy Alexis Mac Allister głową z bliska wpakował piłkę do siatki, zdobywając swoją drugą bramkę w fazie grupowej LM.
Nabierając rozpędu, The Reds podwyższyli prowadzenie już sześć minut później – Hugo Ekitike sprytnie zagrał do Floriana Wirtza, który przyjął piłkę i precyzyjnym strzałem umieścił ją w dolnym rogu bramki.
Przewaga Liverpoolu nie podlegała dyskusji także przed przerwą – Andy Robertson minimalnie przestrzelił nad poprzeczką, a Dominik Szoboszlai i Cody Gakpo zmusili Mateusza Kochalskiego do interwencji.
Po dwóch ostatnich wyjazdowych porażkach w UCL różnicą dwóch bramek, Karabach stracił kolejną bramkę już na początku drugiej połowy – Szoboszlai wyłożył piłkę Mohamedowi Salahowi, który popisał się kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego tuż sprzed pola karnego.
To zapoczątkowało kolejną falę ataków gospodarzy – podopieczni Slota w ciągu czterech minut zdobyli dwa kolejne gole, praktycznie rozstrzygając losy meczu.

Najpierw Ekitike przebiegł przez dwóch rywali i popisał się efektownym rajdem zakończonym bramką przed trybuną The Kop, a chwilę później Mac Allister po raz drugi wpisał się na listę strzelców, tym razem po zamieszaniu w polu bramkowym.
Po zapewnieniu sobie miejsca w czołowej ósemce, Liverpool w ostatnich 25 minutach dał odpocząć kilku kluczowym zawodnikom. Mimo to, w końcówce dołożył jeszcze szóstą bramkę – rezerwowy Federico Chiesa wykorzystał podanie Virgila van Dijka i ustalił wynik spotkania.
Dla Karabachu, mimo wysokiej porażki, to historyczny moment – jako pierwszy azerski zespół awansował do fazy pucharowej LM.
Wszystkie statystyki meczu znajdziesz na Flashscore – kliknij tutaj.
