Niepostrzeżenie Patrik Schick (30 lat) wspina się na szczyt hierarchii napastników Bayeru Leverkusen, obok takich nazwisk jak Ulf Kirsten, Stefan Kissling, Dimitar Berbatov, Oliver Neuville czy Cha Bum-kun. Przed swoim dwusetnym występem we wszystkich rozgrywkach dla Werkself, Czech ma na koncie 94 bramki i 14 asyst. Co najważniejsze, dokonał tego, czego wielu nie potrafiło: wygrywał tytuły z jednym z najbardziej pechowych klubów w Europie.
Wzór w Bundeslidze
Choć sezon 2023-2024 nie był dla niego najlepszy (13 goli i 3 asysty w 33 meczach we wszystkich rozgrywkach), głównie przez kontuzję przywodzicieli, a potem uraz łydki, Schick miał swój udział w historycznym potrójnym triumfie: Bundesliga, Puchar Niemiec i Superpuchar.
Kolejny sezon nie był równie udany drużynowo, ale Schick rozegrał pełny sezon w Bundeslidze, zdobywając 21 bramek w 31 kolejkach. Przypomniał tym samym o swoim sezonie 2021-2022, kiedy zakończył rozgrywki na drugiej pozycji w klasyfikacji strzelców z 24 trafieniami w 27 meczach. Wówczas był jednym z najlepszych napastników w Niemczech, tuż za Robertem Lewandowskim.
W marcu 2022 roku, w klubowym magazynie, opowiadał o zmianie podejścia do gry: "Przed rozpoczęciem sezonu postawiłem sobie za cel być bardziej efektywnym na boisku. Wszystko, co robię, ma służyć drużynie. Oznacza to ograniczenie liczby kontaktów z piłką do jednej lub dwóch i mniej dryblingów. Oczywiście są sytuacje, gdy to jest uzasadnione, ale zasadniczo staram się grać szybciej". Szybkość w podejmowaniu decyzji idzie w parze z jego dynamiką, bo został już zmierzony na 34,6 km/h, co jest imponujące przy jego warunkach fizycznych (1,91 m).
W tym sezonie wkład Schicka w Lidze Mistrzów jest ogromny: strzelał gole w zwycięskich meczach przeciwko Benfice i Manchesterowi City, a także zdobył decydujący dublet w pierwszym meczu barażowym na stadionie Olympiakosu, gdzie Bayer przegrał podczas siódmej kolejki miesiąc wcześniej. Dzięki temu potwierdził swoją wartość w Europie i może z optymizmem wejść w końcówkę sezonu, gdy ekipa z Leverkusen traci trzy punkty do czwartej pozycji, ostatniej dającej awans do kolejnej edycji Ligi Mistrzów UEFA.
Ten trudny los na stadionie w Pireusie został pokonany, a teraz na horyzoncie pojawia się Arsenal. Problem polega na tym, że Schick nie wystąpił w dwóch ostatnich meczach ligowych z powodu urazu mięśniowego. To nie najlepsza sytuacja przed starciem z jedną z najlepszych defensyw w Europie, w której gra m.in. Piero Hincapie, jego były kolega z Bayeru, doskonale znający wartość Czecha.
