Po ostatnim gwizdku w szatni gospodarzy panowała zrozumiała satysfakcja. Argentyński napastnik Alvarez, który otrzymał nagrodę dla najlepszego zawodnika meczu, wskazał, że klucz do komfortowej przewagi leżał w ciągłej aktywności i umiejętności wykorzystywania potknięć rywala.
"Wiedzieliśmy, jak wykorzystać błędy przeciwnika, by zdobyć solidne prowadzenie. Presja, którą wywieramy na boisku, często przynosi efekty. Gdy cały zespół rusza do przodu, pojawia się wiele okazji i trzeba z nich korzystać. To właśnie prowadzi do takich momentów" - tłumaczył Alvarez dziennikarzom, odnosząc się do pomyłek Kinskiego i Van de Vena, które dały gospodarzom komfortowe prowadzenie 3:0.
Były napastnik Manchesteru City szczegółowo opisał jedną ze swoich bramkowych akcji, która pokazała płynność przejścia gospodarzy z obrony do ataku. "To była całkowicie złożona sytuacja. Najpierw świetna interwencja Jana Oblaka, potem magia Antoine'a Griezmanna, a następnie piłka trafiła do mnie. Ich obrońca zostawił mi miejsce na wejście w pole karne i dobrze wykończyłem akcję" - cieszył się napastnik z zespołowej współpracy.
Trener Simeone również był zachwycony taktycznym występem drużyny. "Zespół bardzo mi się podobał. To my zmusiliśmy ich do błędów, a to dało nam pewność siebie i pozwoliło już w pierwszej połowie zbudować wyraźną przewagę" - chwalił swoich podopiecznych.

Szczególne słowa uznania skierował do swojego rodaka, który w Madrycie osiągnął znakomitą formę. "Widzę go szczęśliwego i zadowolonego. Spośród wszystkich drużyn, w których dotychczas grał, właśnie tutaj zdobywa najwięcej bramek. Wydaje się bardzo zdeterminowany, pozytywny i wrócił do swojej dawnej dyspozycji. Cieszę się z jego sukcesów i mam nadzieję, że zostanie tu na wiele lat, a wokół niego uda się zbudować mocny zespół" - nie krył entuzjazmu Simeone.
Mimo komfortowej trzybramkowej przewagi przed rewanżem w Londynie, doświadczony szkoleniowiec trzyma drużynę twardo na ziemi. Zauważa, że po przerwie gra nie była już idealna, a rywale zdołali zmniejszyć straty.
"Pierwsza połowa była w naszym wykonaniu lepsza. W drugiej części zmiany nie zadziałały tak dobrze jak zwykle" - przyznał samokrytycznie Simeone. "Potrzebowaliśmy utrzymać ten sam zapał, co na początku. Wygrana mogła być jeszcze bardziej przekonująca i oczywiście będziemy się nią cieszyć, ale LM to trudne rozgrywki. Żaden wynik nie gwarantuje awansu z góry".
