Przejdź do głównej treści

Szok w Poznaniu. Lech odpada z rywalizacji o Ligę Mistrzów po rzutach karnych

Szok w Poznaniu. Lech odpada z rywalizacji o Ligę Mistrzóww po rzutach karnych
Szok w Poznaniu. Lech odpada z rywalizacji o Ligę Mistrzóww po rzutach karnychPhoto by PIOTR MATUSEWICZ / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFP

Piłkarze Lecha Poznań mieli wszystko w swoich rękach, w końcu w pierwszym meczu w Danii pokonali Aarhus 4:1. W rewanżu u siebie roztrwonili jednak tę przewagę i po rzutach karnych odpadli z rywalizacji o upragnioną Ligę Mistrzów.

Zawodnicy "Kolejorza" w meczu z duńską ekipą chcieli potrzymać udaną passę na własnym boisku - w końcu przed własną publicznością nie przegrali od siedmiu meczów we wszystkich rozgrywkach. Dlatego od początku ruszyli do ofensywy, a już w drugiej minucie interweniować po celnym strzale Patrika Walemarka musiał Mads Hedenstad

Po nim dwie okazje miał Mikael Ishak. Szwedzki napastnik najpierw uderzył tuż obok słupka, a po chwili dopadł do dośrodkowania Roberta Gumnego, jednak bramkarz i tym razem popisał się refleksem.

Wydawało się, że kapitan gospodarzy zyska kolejną szansę w 21. minucie. Po rzucie rożnym piłkę ręką w polu karnym zagrał Jonas Jensen-Abbew. Początkowo sędzia podyktował jedenastkę, jednak przyjrzał się sytuacji na monitorze VAR i odwołał swoją decyzję, gdyż futbolówka najpierw odbiła się od uda obrońcy.

Następnie inicjatywę przejęli rywale i szybko dopięli swego. Tuż po upływie pół godziny gry Tobias Bech strzałem z ostrego kąta "przełamał" ręce Mateusza Lisa i zapewnił przyjezdnym prowadzenie. 

Jeszcze przed przerwą do wyrównania doprowadzić mógł aktywny jak zwykle Luis Palma. Honduranin przy pierwszej okazji z bliskiej odległości fatalnie jednak przestrzelił, a następnie posłał piłkę nad poprzeczką z rzutu wolnego.

Utrata kontroli

Druga odsłona znów rozpoczęła się od celnego strzału Walemarka, jednak ponownie umiejętnościami wykazał się Hedenstad. Za moment Szwed mógł jeszcze bardziej żałować zmarnowanej okazji, gdyż to rywale podwyższyli przewagę.

We własnej szesnastce ręką strzał zablokował bowiem Gumny. Arbiter po analizie przyznał rzut karny i choć Lis wyczuł intencje Kristiana Arnstada, to po chwili Norweg mógł cieszyć się z gola.

Na boisku zrobiło się gorąco. Nie tylko dlatego, że przewaga Lecha w dwumeczu stopniała do jednego gola, ale także z powodu kolejnej decyzji sędziego. Tym razem po strzale głową Gumnego piłka dotknęła ręki defensora Aarhus, jednak Juxhin Xhaja uznał, że nie ma podstaw do podyktowania kolejnej jedenastki.

Podopieczni Nielsa Frederiksena ruszyli pod bramkę przeciwników, a w swoich ofensywnych staraniach wciąż nie ustawał Palma. Dynamiczny pomocnik ewidentnie chciał zrehabilitować się za "pudło" sprzed przerwy i znów oddał kapitalny strzał z rzutu wolnego, ale i tym razem górą był bramkarz gości.

Niewykorzystana przewaga i okazje znów się jednak zemściły. Kwadrans przed końcem podstawowego czasu gry do dośrodkowania z rzutu rożnego najwyżej wyskoczył Frederik Tingager i uderzeniem głową doprowadził do remisu 4:4 w dwumeczu.

Końcówka spotkania była już nerwowa, a zawodnicy "Kolejorza" tracili kontrolę nad przebiegiem gry i mieli szczęście, że w końcówce bramkarz odbił strzał Mikaela Andersona. Ostatecznie piłka nie wpadła do siatki już po żadnej ze stron, dlatego do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka.

Nerwy do samego końca

Wyraźnie zirytowany trener Lecha przed dodatkowym czasem odpowiednio zmotywował jednak swoich zawodników. Po wznowieniu meczu gospodarze ruszyli odważnie do ofensywy i już po pięciu minutach zredukowali straty. Hedenstad co prawda odbił mocny strzał Michała Gurgula, ale do piłki dopadł rezerwowy Filip Jagiełło i sprytnym uderzeniem zdobył bramkę na 1:3.

O ile jednak Lech nabrał energii w ataku, to nadal miał problemy z koncentracją w defensywie. Dokładnie w setnej minucie wykorzystał to Tamas Kristjansson, który po efektownym strzale ze skraju pola karnego przywrócił równowagę w rywalizacji.

Piłkarze "Kolejorza" chcieli jednak zakończyć starcie w tej fazie i nadal szukali swoich okazji. Doskonałą okazję po kontrataku miał Yannick Agnero, ale na wysokości zadania znów stanął golkiper gości. Po chwili niecelnie z pola karnego uderzał inny zmiennik, Gisli Thordarson. Mimo kilku szans Lech nie zdołał wykorzystać dominacji w dogrywce, a sędzia bez doliczania kolejnych minut zarządził konkurs rzutów karnych.

Momentum
MomentumFlashscore

Pierwszy do futbolówki podszedł Jagiełło i po raz drugi pokonał bramkarza duńskiej drużyny. Po nim strzelał Kristian Arnstad, ale kapitan Aarhus pomylił się, trafiając w słupek. Jednak po chwili swojej szansy nie wykorzystał także Allahyar Sayyadmanesh, oddając zbyt sygnalizowane uderzenie. Następnie do siatki trafił Frederik Tingager, ale wyższość bramkarza uznać musiał Antoni Kozubal. Za moment swoje próby wykorzystali Kristjansson, Agnero, Janni Serra i Joel Pereira, ale także i Bech. A to oznaczało, że do następnej rundy el. Ligi Mistrzów awansowała drużyna Aarhus. Duński zespół zmierzy się teraz z Sabah Baku, w którym występuje Tymoteusz Puchacz. Z kolei piłkarzy Lecha czeka rywalizacja w 3. rundzie el. Ligi Europy, w której ich przeciwnikiem będzie KI Klaksvik.

Piłka nożna

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen