Szanse Tottenhamu na sukces zaczęły się oddalać już po sześciu minutach gry, gdy 22-letni Antonin Kinský poślizgnął się przy próbie podania i zagrał piłkę prosto do Ademoli Lookmana. Nigeryjski zawodnik podał do Juliana Alvareza, który bezinteresownie odegrał do Marcosa Llorente, a ten skierował piłkę obok bramkarza do siatki.
To nie był koniec problemów – osiem minut później poślizgnął się Micky van de Ven, co wykorzystał Antoine Griezmann i podwoił prowadzenie. W kilka sekund po wznowieniu gry koszmar Spurs trwał dalej – Kinský skiksował przy próbie wybicia, podał do Alvareza przed pustą bramką, a ten umieścił piłkę w siatce.
Trener Igor Tudor zdecydował się wtedy zdjąć czeskiego bramkarza z boiska i wprowadzić podstawowego golkipera Guglielmo Vicario. Włoski bramkarz już po pięciu minutach musiał wyciągać piłkę z siatki, gdy po bezpośrednim strzale Griezmanna nie zdołał zatrzymać dobitki Robina Le Normanda. Przed przerwą na otarcie łez gola dla Spurs zdobył Pedro Porro, zmniejszając straty na 1:4.
Jak wyliczył jeszcze w trakcie meczu Cezary Kawecki, jeszcze nigdy w meczu Ligi Mistrzów bramkarz nie zszedł tak wcześnie, jeśli nie był kontuzjowany.
