Trzy rzeczy, na które warto zwrócić uwagę w eliminacjach Ligi Mistrzów

Szwedzki Mjallby po raz pierwszy w historii zagra w Lidze Mistrzów UEFA.
Szwedzki Mjallby po raz pierwszy w historii zagra w Lidze Mistrzów UEFA.JONATHAN NACKSTRAND / AFP

We wtorek rusza sezon 2026/27 Ligi Mistrzów UEFA. Łącznie 52 zespoły walczą o ostatnich siedem miejsc w fazie ligowej, która rozpocznie się jesienią.

Przed wieloma drużynami aż osiem tygodni wyczerpującej rywalizacji, bo większość z 52 ekip będzie musiała rozegrać co najmniej sześć spotkań, by w końcówce sierpnia znaleźć się wśród europejskiej elity podczas losowania fazy ligowej. Przed startem letnich zmagań przedstawiamy trzy rzeczy, na które warto zwrócić uwagę.

Nowe marki przełamują schemat

W kwalifikacjach LM regularnie pojawia się wiele znanych nazw, ale podczas kampanii 2025/26 nie brakowało niespodziewanych mistrzów w Europie.

Wśród debiutantów jest Sabah Baku Tymoteusza Puchacza, który po raz pierwszy sięgnął po tytuł w Azerbejdżanie. Jest białoruski ML Witebsk, Atert Bissen z Luksemburga, Żalgiris Kowno z Litwy oraz szwedzkie Mjallby. NEC Nijmegen również zadebiutuje w walce o LM po zajęciu trzeciego miejsca w Eredivisie.

Są też drużyny, które po raz pierwszy zagrają w tych rozgrywkach w obecnej formule. Inne, jak AGF Aarhus (Dania), Górnik Zabrze (Polska) i CS Universitatea Craiova (Rumunia), grały w Pucharze Europy, ale nie w Lidze Mistrzów, więc na powrót musiały czekać ponad 30 lat.

Nawet niektóre bardziej utytułowane zespoły, już wcześniej znane z LM, wracają po dłuższej przerwie. Lewski Sofia zakończył dominację Łudogorca w Bułgarii. Ostatni raz Lewski grał w tych rozgrywkach w sezonie 2009/10, gdy dotarł do rundy play-off.

Heart of Midlothian, który był wyjątkowo blisko mistrzostwa Szkocji, wraca po 20 latach nieobecności. Niespodziewany mistrz Szwajcarii FC Thun również wraca po jedynym dotychczasowym występie w sezonie 2005/06, gdy dotarł do fazy grupowej. Tak wielu debiutantów i powracających po latach zespołów zwiastuje naprawdę ciekawe historie w tym sezonie.

Ścieżka mistrzowska otwarta

W eliminacjach drużyny są podzielone na dwie ścieżki: mistrzowską i ligową. Pierwsza, jak sama nazwa wskazuje, przeznaczona jest dla mistrzów krajowych, a druga dla ekip z wyżej notowanych lig, które mają paru/kilku przedstawicieli.

Ścieżka mistrzowska zapowiada się tego lata bardzo ciekawie. Spośród 42 drużyn aż 38 rozpocznie rywalizację w lipcu, co oznacza konieczność przejścia przez trzy lub cztery rundy.

Co jednak najciekawsze, ścieżka mistrzowska wydaje się bardziej otwarta niż w poprzednich latach. Oczywiście wpływ na to ma liczba debiutantów. W efekcie mniej jest stałych bywalców. W tej edycji zabraknie takich ekip jak Ferencvaros, Karabach, Łudogorec, FC Kopenhaga czy Young Boys.

To sprawia, że kibice mogą liczyć na co najmniej jedną nową drużynę w fazie ligowej pod koniec sierpnia. W zeszłym roku dwie niespodzianki sprawiły Pafos i Kajrat, które przeszły do głównej fazy rozgrywek.

W tej ścieżce nie brakuje jednak uznanych marek, w tym dawnych triumfatorów Pucharu Europy: Celtic i Crvena zvezda, a także Dinamo Zagrzeb i Slovan Bratysława. Wszystkie te drużyny grały w fazie ligowej w ciągu ostatnich dwóch lat i będą faworytami do powrotu.

Można się jednak spodziewać kolejnych niespodzianek, sensacji i przynajmniej jednej nowej drużyny spośród pięciu, które przebiją się przez tę wymagającą ścieżkę.

Ścieżka ligowa gwarantuje potencjał na chaos

W ostatnich latach w ścieżce ligowej eliminacji rywalizowało 10 lub 11 uznanych klubów w trzech rundach pełnych emocji. A walka toczy się o zaledwie dwa miejsca.

W tym sezonie kontrast jest jeszcze większy. W stawce znajdziemy fascynującą mieszankę klubów: od niedawnych uczestników fazy ligowej, przez zespoły walczące o debiut, po te, które czekają na powrót po dłuższej przerwie.

NEC, Hearts i Górnik Zabrze będą w roli outsiderów, przy czym dwie ostatnie drużyny liczą przynajmniej na awans do fazy ligowej jednych z europejskich rozgrywek. Startując od drugiej rundy eliminacji, Hearts i Górnik muszą wygrać co najmniej jeden dwumecz – mają na to trzy szanse – by jesienią grać w Europie. NEC natomiast po raz drugi w historii zagra w fazie grupowej.

Tymczasem Lyon po raz pierwszy od półfinału w sezonie 2019/20 zagra w LM na jakimkolwiek etapie. Francuzi bardzo chcą wrócić do elity europejskiego futbolu. Podobnie Fenerbahce, które ostatni raz grało w fazie grupowej w sezonie 2008/09. Od tego czasu aż dziewięć razy odpadło w eliminacjach, w tym w poprzednim sezonie. W starciu z Kanarkami Górnik wydaje się mieć nikłe szanse, ale ewentualne przejście Trójkolorowych nie oznacza jeszcze sukcesu dla Fener.

Sturm Graz i Sparta Praga ostatni raz grały w LM w sezonie 2024/25, czyli dwa lata temu, i będą walczyć o powrót. Sturm rozczarował w Lidze Europy, a Sparta zaliczyła udaną kampanię w Lidze Konferencji.

Z kolei Union Saint-Gilloise, Olympiakos Pireus i Bodo/Glimt grali w fazie ligowej jesienią. Norwegowie dotarli aż do 1/8 finału LM, co było ogromnym sukcesem. Pozostałe dwa zespoły awansowały bezpośrednio jako mistrzowie Belgii i Grecji. Już teraz wiadomo, że przynajmniej jedna z tych drużyn będzie musiała zadowolić się grą w Lidze Europy.

Choć ścieżka ligowa ruszy dopiero w drugiej połowie miesiąca, zapowiada się tu sporo emocji i ciekawych rozstrzygnięć.

Śledź wszystkie wydarzenia z eliminacji Ligi Mistrzów UEFA na Flashscore.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen