Vaniak: Kinsky będzie musiał szukać szansy gdzie indziej, ale błędy mogą mu pomóc w rozwoju

Antonín Kinský podczas meczu z Atletico Madryt.
Antonín Kinský podczas meczu z Atletico Madryt.REUTERS

Ogromna wpadka, najgorsza rzecz, jaka mogła się wydarzyć. Może użyłby nawet mocniejszego określenia. Legendarny bramkarz Slavii Martin Vaniak (55), znany jako "czarodziej", właśnie tak opisuje występ Antonina Kinskiego w meczu Ligi Mistrzów na stadionie Atletico Madryt, zakończonym wynikiem 5:2. Czeski golkiper Tottenhamu po dwóch poważnych błędach i trzech straconych bramkach zakończył grę już w siedemnastej minucie. "Ja pozwoliłbym mu dograć ten mecz do końca, tym ruchem trener zabił Tondu. Nie usprawiedliwiam Kinskiego, ten mecz jest na jego konto, ale ogromna wina leży po stronie trenera" - mówi Vaniak otwarcie dla Flashscore.

Jak ocenił pan wtorkowy mecz i Kinskiego występ?

"Nie oglądałem całego spotkania, wystarczyło mi te siedemnaście minut. To, co pokazał Tonda Kinsky, było bardzo pechowe. Dla mnie potwierdziło się tylko, że nie ma dobrej pozycji w klubie. Przecież Tottenhamowi od dłuższego czasu nie szło, podobnie jak bramkarzowi numer jeden, a Tonda nie dostał szansy. Nie wystawiono go do bramki. Z drugiej strony fakt, że nie grał, nie jest usprawiedliwieniem tego, co wydarzyło się w Madrycie".

Kiedy już dostał szansę, Kinsky, mimo błędów, wytrzymał w bramce tylko siedemnaście minut. Wielu ekspertów zarzuca to trenerowi Tudorowi. Co pan o tym sądzi?

"Ja również zostawiłbym Kinskiego w bramce. Tudor tym ruchem zniszczył bramkarza. Tonda tylko trenował, wydaje mi się, że nie czuł zaufania ze strony trenera. Teraz skończy się tak, że Tonda, mówiąc potocznie, trafi do szuflady i według mnie w Tottenhamie już nie zagra. Będzie musiał odejść na wypożyczenie i poszukać szansy gdzie indziej. Nie liczę na to, że jeszcze dostanie okazję w Tottenhamie. Nawet kibice będą surowi".

Czy według pana Kinsky powinien przed Ligą Mistrzów zagrać jakiś mecz, na przykład w Premier League?

"Moim zdaniem trener powinien wystawić go w którymś ligowym spotkaniu. Powtarzam, nie chcę usprawiedliwiać Tondu, ale na pewno czuł, że Tottenhamowi nie szło, a mimo to nie dostał szansy w bramce. Za to, jak skończył się mecz w Madrycie, odpowiada sam. Popełnił błędy. Przy pierwszym, gdyby miał szczęście, może nie skończyłoby się golem. Ale trzeci gol to już wyłącznie jego wina. Paradoksalnie Tonda jest świetny w grze nogami".

Właśnie dlatego chyba nikogo nie zdziwiło, że brał udział w rozegraniu...

"Tylko że kiedy po kilku minutach przegrywasz 0:2 i rywal cię rozkręca, musisz grać piłkę z jednej nogi, gdy twój zespół jest pod presją. Może to też kwestia wieku, jak będzie miał trzydzieści lat, na pewno podejdzie do tego inaczej. To, co się stało, to prawdziwy dramat".

Skoro już miał zagrać w Lidze Mistrzów, nie lepiej było wystawić go przeciwko "jego" Slavii?

"Dokładnie tak myślałem, że tak się stanie. Wierzyłem w to. Może nawet ze względu na wyniki Slavii w Lidze Mistrzów Tonda mógłby zagrać przeciwko swoim. Ale trener wpuścił go do gry, gdy drużyna była w kryzysie. Powtarzam, te piętnaście minut to odpowiedzialność Tondy, ale reszta to sprawa trenera. Rzucił go na bardzo trudny mecz".

Mówi się, że Kinsky jest bardzo pewny siebie. Czy poradzi sobie z tą presją i jak to się według pana skończy?

"Z jednej strony ten moment może pomóc Tondzie w rozwoju, bo będzie musiał zmierzyć się z dużą krytyką. Według mnie skończy się to tak, że odejdzie na wypożyczenie do innego klubu. Pewnie nawet poza Anglię. Myślę, że pójdzie drogą, którą wybrali inni czescy bramkarze, Kovar i Jaros, którzy grają w Holandii. W Madrycie się nie udało, ale Tonda jest utalentowanym i dobrym bramkarzem, który powinien był inaczej ocenić sytuację w Lidze Mistrzów".

Na pewno czeka go teraz długa przerwa, będzie miał ciężko, patrząc na reakcje kibiców w internecie...

"Gdyby Tonda rozegrał cały mecz, skończyło się 3:0 i nie wydarzyło się to, pewnie nawet by pan nie dzwonił. To był szok dla wszystkich, co się stało. Tym, co zrobił trener, zniszczył go. Wydaje mi się, że nie dogadywał się z trenerem. A jeśli chodzi o kibiców, gdybym był Tondą, raczej nie wychodziłbym teraz na miasto, nie pokazywałbym się nigdzie".

Atletico Madryt – Tottenham 5:2

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen