Wirtz i Ekitike asystowali sobie nawzajem już pięć razy we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie – to najwięcej wśród dwóch zawodników Liverpoolu w wieku 23 lat lub młodszych od czasów Michaela Owena i Stevena Gerrarda w sezonie 2002-03 (dziewięć), jak podaje Michael Reid z Opta.
Ten duet jest jednym z nielicznych jasnych punktów Liverpoolu w obecnych rozgrywkach, które są rozczarowaniem po nieudanej obronie tytułu i mogą zakończyć się brakiem awansu do Ligi Mistrzów.
W środę wieczorem Liverpool zagra na stadionie z Sunderlandem, walcząc o powrót do czołowej piątki tabeli i zbliżenie się do Manchesteru United oraz Chelsea.
Przed tym spotkaniem Wirtz wypowiedział się o Ekitike i przyznał, że bardzo ceni sobie wspólną grę, a ich relacja na boisku jest coraz silniejsza.
"Tak, mówiłem to już wielokrotnie – gra z nim to naprawdę ogromna radość. Mamy w drużynie wielu świetnych piłkarzy, ale widać, że on jest jednym z tych, których po prostu chce się oglądać".
"Lubię patrzeć na niego zarówno podczas meczu, jak i na treningach. Współpraca z nim to czysta frajda, już wielokrotnie mi asystował, a ja staram się również pomagać mu w realizacji jego celów. To mój dobry przyjaciel. Jesteśmy bardzo blisko. Naprawdę, gra z nim sprawia mi ogromną przyjemność".
Steven Gerrard porównał Ekitike do byłego napastnika Liverpoolu, Fernando Torresa, który w latach 2007-2011 zdobył dla klubu 81 bramek w 142 meczach. W tym układzie Wirtz byłby Gerrardem w drużynie Liverpoolu, która w tym sezonie polega na tej dwójce bardziej niż kiedykolwiek.
